Włożył "mamę-kleszcza" do słoika. Efekt eksperymentu leśnika mrozi krew w żyłach

Wystarczyła jedna napita krwią samica kleszcza i zwykły szklany słoik. Dariusz Dziektarz, leśnik i popularny popularyzator wiedzy przyrodniczej, przeprowadził nietypowy eksperyment. Rezultat? Ponad dwa tysiące małych larw oblegających ścianki naczynia. To nie tylko ciekawostka biologiczna, ale też ważne ostrzeżenie dla wszystkich właścicieli psów i kotów.

.Włożył "mamę-kleszcza" do słoika. Efekt eksperymentu leśnika mrozi krew w żyłach
Źródło zdjęć: © X | Dariusz Dziektarz
Edyta Tomaszewska

Dariusz Dziektarz podzielił się w mediach społecznościowych fotografiami, które u wielu osób wywołają ciarki. W szklanym słoju znalazła się potężna armia nowo wyklutych kleszczy.

Wsadziłem do słoika mamę-kleszcza i efekt jest taki, że mam teraz ponad 2000 kleszczy w tym słoiku. Wiem mniej więcej, ile, bo z grubsza przeliczyłem jaja przed wykluciem (…). To był taki domowy eksperyment, żeby zobaczyć, czy pojawią się jakieś parazytoidy – relacjonuje leśnik.

Początkowy cel badawczy – czyli sprawdzenie, czy w jajach ujawnią się wyspecjalizowane pasożyty (parazytoidy) – nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Leśnik postanowił jednak pójść krok dalej i sprawdzić, czy jaja zachowają witalność w skrajnie prostych warunkach. Wynik przerósł oczekiwania: larwy wykluły się masowo, pokrywając niemal całe wnętrze słoika.


WIDEO
Zrób tak po spacerze z psem. Unikniesz popularnego problemu

Dla wielu opiekunów czworonogów widok napitego, opitego krwią kleszcza, który samoczynnie odpadł od psa lub kota na dywan czy podłogę, nie jest niczym nowym. Zwykle po prostu go wyrzucamy. Co jednak, jeśli pasożyt zniknie w szczelinie parkietu lub za listwą przypodłogową?

Eksperyment leśnika dowodzi, że obawy o "wylęgarnię" w mieszkaniu nie są całkowicie bezpodstawne.

Jak podkreśla Dziektarz, jaja kleszczy okazują się zaskakująco odporne i niewymagające:

  • nie potrzebują podłoża organicznego – z powodzeniem rozwijają się nawet na idealnie gładkim, gołym szkle,
  • kluczowym czynnikiem decydującym o ich przetrwaniu jest wilgotność powietrza.

W szczelnie zamkniętym słoiku wilgotność utrzymywała się na stałym poziomie, co zapobiegło wyschnięciu jaj. W warunkach domowych rolę takiego "inkubatora" mogą pełnić konkretne pomieszczenia.

W suchym, dobrze wentylowanym pokoju z centralnym ogrzewaniem jaja kleszcza najczęściej po prostu wyschną, nim dojdzie do wyklucia. Sytuacja wygląda jednak inaczej w specyficznych mikroklimatach naszych mieszkań.

W zwierzęcych domach szczególnym nadzorem objąłbym więc łazienki i różne zakamarki o słabym przewietrzaniu – radzi leśnik.

Miejsca za pralką, przestrzenie pod wanną, zakamarki przy rurach czy słabo wentylowane garderoby to punkty, w których wilgotność bywa podwyższona, a ruch powietrza minimalny – to optymalne środowisko, by jaja zachowały żywotność.

Zdjęcia opublikowane przez leśnika to najlepsza przestroga i przypomnienie, że walka z kleszczami zaczyna się na długo przed tym, zanim pajęczak wbije się w skórę zwierzęcia lub człowieka.

Jedna samica jest w stanie złożyć od kilkuset do nawet kilku tysięcy jaj. Aby nie dopuścić do sytuacji, w której napity pasożyt odpada od zwierzęcia w domowym zaciszu, niezbędne jest regularne stosowanie weterynaryjnych środków ochrony:

  • tabletek o działaniu ogólnoustrojowym,
  • kropli typu spot-on aplikowanych na kark,
  • specjalistycznych obroży przeciwkleszczowych.

Dzięki odpowiedniej profilaktyce kleszcz ginie, zanim zdąży pobrać wystarczającą ilość krwi do rozwoju jaj, a nasz dom pozostaje wolny od nieproszonych lokatorów.

Wybrane dla Ciebie