Wyciągnęli je ze studni. Nietypowa akcja strażaków
Strażacy z OSP Wydminy (woj. warmińsko-mazurskie) uczestniczyli w nietypowej interwencji. Do studni w miejscowości Gawliki Małe wpadły dwa borsuki. Dzięki szybkiej reakcji świadka zwierzętom udało się pomóc.
Do niecodziennego zdarzenia doszło w poniedziałek, 23 marca, w miejscowości Gawliki Małe, nieopodal drogi wiodącej w kierunku Gębałki (woj. warmińsko-mazurskie).
Świadek zauważył, że borsuki znalazły się w pułapce.
Dwa borsuki wpadły do studni, jednak dzięki szybkiej reakcji świadka zdarzenia natychmiast powiadomiono służby ratunkowe - relacjonują strażacy z OSP Wydminy.
Strażacy uratowali borsuki
Strażacy sprawnie przeprowadzili akcję. Dzięki zdjęciom opublikowanym w sieci możemy się przekonać, w jaki sposób ratowano zwierzęta.
Akcja zakończyła się sukcesem - borsuki odzyskały wolność.
Na szczęście oba borsuki przeżyły i nie odniosły poważnych obrażeń - przekazali strażacy.
Borsuk zamiast bobra
To kolejne podobne zdarzenie. Na początku marca dyspozytor Komendy Powiatowej PSP w Pabianicach odebrał zgłoszenie, z którego wynikało, że na terenie jednej z posesji w Wymysłowie Francuskim widziano bobra uwięzionego w głębokiej studni.
Jak relacjonował expressilustrowany.pl, na miejsce wysłano zastęp zawodowych strażaków oraz druhów ochotników z Chechła. Ostatecznie okazało się, że zgłaszający pomylił bobra z borsukiem.
Zwierzę znajdowało się na głębokości około 2 metrów. Na szczęście i w tym przypadku akcja zakończyła się sukcesem. Borsuk, cały i zdrowy, wrócił do lasu.
Wraz z nastaniem mrozów borsuki zasypiają w swoich norach. Jednak ich hibernacja nie jest ciągła.
Choć często mówi się, że borsuki "śpią całą zimę", to mit. Nie zapadają w sen zimowy, raczej robią długie przerwy na odpoczynek, a od czasu do czasu wychodzą z nor, by sprawdzić okolicę - wyjaśnili niedawno leśnicy z Nadleśnictwa Tułowice.
Podczas pobudek organizm borsuka zużywa zapasy tłuszczu, skrupulatnie gromadzone w sezonie letnim. W czasie zimy borsuk może stracić nawet 7 kg swojej masy.