Do zabójstwa Iwony Cygan doszło w nocy z 13 na 14 sierpnia 1998 r. Jej ciało znalazł następnego dnia przy wale Wisły w Łęce Szczucińskiej przypadkowy świadek. Z sekcji zwłok wynikało, że dziewczyna została uduszona, a sprawcy upozorowali napaść seksualną.
Akt oskarżenia sporządzono dopiero po ponad 19 latach od zbrodni. Wcześniej śledztwo umorzono z powodu niewykrycia sprawcy, a postępowanie wznowiono po latach. Jak wynika z informacji PAP, sprawę kontynuował zamiejscowy krakowski wydział Prokuratury Krajowej razem z policjantami z Archiwum X Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie, którzy zajmują się niewyjaśnionymi zbrodniami sprzed lat.
Według śledczych przełom nastąpił dopiero w grudniu 2016 r., gdy udało się przełamać "zmowę milczenia". Wtedy zaczęły się zatrzymania podejrzanych.
Na ławie oskarżonych m.in. koleżanka Iwony Cygan
Prokuratura postawiła Pawłowi K. zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, a o współsprawstwo oskarżyła jego ojca Józefa K. Według prokuratury Paweł K. w sierpniu 1998 r., korzystając z pomocy dwóch osób, miał zadać w Szczucinie ofierze liczne ciosy twardym narzędziem, a następnie wywieźć ją w okolice wałów przeciwpowodziowych w Łęce Szczucińskiej i - brutalnie krępując - doprowadzić do śmierci.
Paweł K. został sprowadzony 11 maja 2017 r. z Austrii na podstawie ekstradycji i aresztowany. Podczas przesłuchania w prokuraturze nie przyznał się do zarzutu i skorzystał z prawa odmowy wyjaśnień, nie chciał także odpowiadać na pytania.
Wśród oskarżonych znalazła się także koleżanka zamordowanej, Renata G.-D. Prokuratura zarzuciła jej utrudnianie postępowania karnego i składanie fałszywych zeznań.
Oprócz tego 14 funkcjonariuszom policji (emerytowanym już i byłym) prokurator zarzucił nadużycie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz poplecznictwo, czyli utrudnianie postępowania karnego.
Żadna z oskarżonych osób nie przyznała się do zarzucanych jej czynów.
Jeden z oskarżonych powiązany z sędziami z Tarnowa
Akt oskarżenia w grudniu 2017 r. trafił do Sądu Okręgowego w Tarnowie, ale wszyscy sędziowie tamtejszego wydziału karnego złożyli wnioski o wyłączenie ich z udziału w sprawie. Jak informował wówczas rzecznik Sądu Okręgowego w Tarnowie sędzia Tomasz Kozioł, jeden z oskarżonych byłych policjantów jest powiązany rodzinnie z dwójką tarnowskich sędziów - jednym sądu okręgowego i jednym sądu rejonowego. Zastrzeżenia wobec prowadzenia sprawy w Tarnowie zgłaszała także rodzina ofiary.
Sprawa trafiła - postanowieniem Sądu Apelacyjnego w Krakowie - do Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Rzeszowski sąd zwrócił jednak akt oskarżenia prokuraturze do uzupełnienia, wskazując na potrzebę takiego sformułowania części niejawnej zarzutów wobec 14 oskarżonych policjantów, by była ona jawna w całości. Na początku lutego 2018 r. Sąd Apelacyjny w Rzeszowie uchylił to postanowienie, uznając, że nie ma przeszkód, aby sąd okręgowy rozpoznał sprawę.
Po zwrocie akt prokuraturze pełnomocnik rodziny zamordowanej złożył wniosek o przekazanie sprawy do innego, równorzędnego sądu. Bliscy argumentowali, że stracili zaufanie do rzeszowskiego sądu, a ich zdaniem zniesienie klauzuli tajności z części dokumentów mogłoby doprowadzić do ujawnienia tajnych zasad pracy operacyjnej i rozpoznawczej policji. Ostatecznie sprawa pozostała w Rzeszowie i proces ruszył w czerwcu 2018 r.
W końcowej fazie postępowania prokurator zażądał dla Pawła K. kary dożywotniego pozbawienia wolności, a dla jego ojca 25 lat więzienia. Wobec pozostałych oskarżonych prokurator wnioskował o kary od 2 do 6 lat pozbawienia wolności. Takich samych kar domagał się pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych, czyli rodziny Iwony Cygan, natomiast obrońcy wnieśli o uniewinnienia.
W międzyczasie prokurator złożył też wniosek o wznowienie przewodu sądowego i uzyskanie uzupełniającej opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej dotyczącej mechanizmu powstania obrażeń u Iwony Cygan, w tym wyjaśnienia, czy mogły powstać w wyniku użycia kastetu. Obrońcy sprzeciwili się temu wnioskowi, wskazując, że miałby on prowadzić do przedłużania procesu, a obrońca Pawła K. przypomniał, że biegły mówił już w trakcie procesu, iż na ciele ofiary nie znalazł śladów wskazujących lub sugerujących obrażenia powstałe w wyniku użycia kastetu.
Na ostatniej rozprawie sąd nie odniósł się do wniosku prokuratora o wznowienie przewodu sądowego. Na piątek wyznaczył termin ogłoszenia wyroku. Wtedy też odniesie się do wniosku prokuratora.