Źródło wideo: © o2pl
Jakub Artych

27-latek nie miał szans na S1. Z impetem uderzył w naczepę

Groźny wypadek na trasie S1 w kierunku Tychów. 27-letni kierowca Skody z nieustalonych przyczyn wjechał w tył naczepy. Mężczyzna w ciężkim stanie trafił do szpitala.

Do groźnego wypadku doszło w środę, 23 września, około godz. 12 na 549. kilometrze trasy S1 w kierunku Tychów. Z ustaleń policji wynika, że kierowca Skody z nieznanych przyczyn uderzył w tył ciężarówki z naczepą.

Siła zderzenia była duża. 27-letni kierowca Skody został ciężko ranny. Na miejscu szybko pojawili się policjanci, świadkowie oraz ratownicy medyczni. Mężczyzna został przetransportowany do szpitala.

Wypadek spowodował poważne utrudnienia na trasie S1. Jezdnia w kierunku Tychów była całkowicie zablokowana aż do godz. 15. Kierowca ciężarowego MAN-a nie odniósł obrażeń.

Dokładne okoliczności wypadku wyjaśniają policjanci z Mysłowic. Funkcjonariusze przypominają, że na drodze ekspresowej bardzo ważne jest zachowanie odpowiedniego odstępu od poprzedzającego auta. Zbyt duża prędkość i jazda zbyt blisko innych pojazdów mogą znacznie utrudnić reakcję w sytuacji zagrożenia.

Więcej wideo
Jeździsz rowerem? Miej te rzeczy, bo możesz dostać 500 zł mandatuJeździsz rowerem? Miej te rzeczy, bo możesz dostać 500 zł mandatu
46-latek wpadł w szał. Groził śmiercią, chciał ugryźć ratownika46-latek wpadł w szał. Groził śmiercią, chciał ugryźć ratownika
Pijana, z sądowym zakazem i bez koła. 34-latka staranowała auto na S17Pijana, z sądowym zakazem i bez koła. 34-latka staranowała auto na S17
Usłyszeli huk. Zaczęli uciekać. Przerażające nagranie z KijowaUsłyszeli huk. Zaczęli uciekać. Przerażające nagranie z Kijowa
Andrzej Dziamski zaginął w 2001 r. Prokurator mówi o przełomieAndrzej Dziamski zaginął w 2001 r. Prokurator mówi o przełomie
13-latek uciekał przed policją elektrycznym motocyklem. Usłyszał zarzuty13-latek uciekał przed policją elektrycznym motocyklem. Usłyszał zarzuty
"No i cóż, mecenasie?". Prawnik Sebastiana M. opuścił salę. Niespotykana sytuacja"No i cóż, mecenasie?". Prawnik Sebastiana M. opuścił salę. Niespotykana sytuacja
Wybrane dla Ciebie