Na początku września pan Adam – jeden z klientów Lidla – opisał na Facebooku sytuację, która przydarzyła mu się podczas zakupów w dyskoncie.
HEJ Lidl Polska. A co to się u Was w głowach odbiedronkowało (i w tych zarządach), że nakazujecie swoim pracownikom odsyłać klientów do kas samoobsługowych, i zakazujecie obsługi klientów w kasach tradycyjnych?! – zapytał oburzony mężczyzna.
– Dziś zarówno pracownik – kasjer jak i kierownik zmiany poinformowali mnie, że mają odgórnie nakaz odsyłania klientów na kasy samoobsługowe i nie mogą otworzyć kasy tradycyjnej - mimo iż nalegam, tak samo jak osoby stojące za mną – wyjaśnił.
W dalszej części wpisu czytamy, że do podobnych sytuacji miało dochodzić od rana. Klientów dyskontu poproszono, aby zgłaszali skargi na infolinię, bo pracownice "już nie wyrabiają".
Serdecznie współczuję, bo wiadomo, komu się dostaje na starcie. Akcja poranna powtórzyła się i wieczorem przy innej zmianie. Kolejny pracownik przepraszał, rozkładał ręce i prosił, a wręcz wzrokiem błagał… aby to zgłaszać. Klienci z pełnymi wózkami czy starsze osoby też nie mogły uwierzyć w ten cyrk – opisywał oburzony internauta, dodając, że również wieczorem – mimo kolejki do kas samoobsługowych – nie otwarto żadnej z kas tradycyjnych.
Odpowiedź Lidla. "Charakter incydentalny"
Zwróciliśmy się do Lidla z prośbą o odniesienie się do opisanej powyżej sytuacji. Aleksandra Robaszkiewicz, dyrektorka ds. Relacji Korporacyjnych Lidl Polska, zapewniła nas, że klienci dyskontu mogą wybrać, z której kasy chcą skorzystać.
Pracownicy zapraszają klientów do kas samoobsługowych jedynie na zasadzie dobrowolności, a opisana sytuacja ma charakter incydentalny – zapewniła o2.pl Aleksandra Robaszkiewicz, dyrektorka ds. Relacji Korporacyjnych Lidl Polska. – Naszym priorytetem jest zapewnienie klientom swobody wyboru – to oni decydują, czy wolą skorzystać z kas samoobsługowych, czy z tradycyjnych stanowisk z obsługą. Jednocześnie pragniemy podkreślić, że kasy tradycyjne są zawsze otwierane na prośbę klientów – dodała.
Przedstawicielka Lidla zapewniła nas również, że w godzinach wysokiego ruchu zwiększana jest obsada pracowników – zarówno w strefie kas samoobsługowych, jak i tradycyjnych, by wesprzeć klientów i zapewnić szybki przebieg transakcji.
Wpis pana Adama był szeroko komentowany przez internautów. Niektóre komentarze wskazują, że nie był to wcale odosobniony przypadek.
"Na początku podobały mi się kasy samoobsługowe. Obecnie jednak widać, że Lidl bardzo okroił liczbę pracowników, a z klientów zrobił darmową służbę", "Ja od dawna omijam Lidl właśnie przez takie praktyki", "Jestem pracownikiem Lidla i zgadzam się z każdym słowem. I tak – klienci, zgłaszajcie, bo my też mamy tego dosyć", "Dlatego przestałem tam chodzić", "Mimo że od lat jestem klientką Lidla i wolę ich asortyment, to właśnie brak kas obsługiwanych przez kasjerów i zmuszanie klientów do samoobsługi spowodowały, że przestałam tam robić zakupy" – czytamy w komentarzach internautów.