Zakaz reklamy mięsa w polskich miastach? Tylu Polaków go popiera

Aż 45 proc. ankietowanych nie chce zakazu publicznej reklamy mięsa i sprzeciwia się rozwiązaniu podobnemu do tego, które niedawno wprowadzono w Amsterdamie. Oto wyniki badania.

 Oto co sądzą Polacy o reklamach mięsa
Źródło zdjęć: © Getty Images, o2
Aneta Polak

Wyniki badania przeprowadzonego dla o2.pl na panelu Ariadna pokazują, że 45 proc. respondentów nie chce zakazu publicznej reklamy mięsa w polskich miastach. 20 proc. ankietowanych wskazało odpowiedź "raczej nie", natomiast 25 proc. - "zdecydowanie nie".

Część ankietowanych popiera wprowadzenie zakazu publicznej reklamy mięsa w polskich miastach. Poparcie zadeklarowało łącznie 22 proc. badanych, przy czym 10 proc. wybrało odpowiedź "zdecydowanie tak", a 12 proc. - "raczej tak".

Co trzeci ankietowany nie potrafił jednoznacznie ocenić tego pomysłu. Aż 33 proc. badanych wybrało odpowiedź "trudno powiedzieć".

Badanie przeprowadzono w dniach 8-11 maja na grupie 1090 dorosłych Polaków.

Polacy o reklamach mięsa
Polacy o reklamach mięsa © o2.pl

Rewolucja w Amsterdamie. Pierwsza taka stolica na świecie

Amsterdam, jako pierwsza stolica na świecie, zakazał reklam mięsa i paliw kopalnych. Nowe przepisy weszły w życie 1 maja 2026 r. Zakaz dotyczy m.in. przystanków tramwajowych i autobusowych, stacji metra oraz miejskich billboardów. Reklamy nadal mogą pojawiać się m.in. w sklepach, w internecie, w telewizji i prasie.

Na jednym z najbardziej ruchliwych przystanków tramwajowych w mieście, tuż przy trawiastym rondzie pełnym jaskrawożółtych żonkili i pomarańczowych tulipanów, zmieniły się plakaty reklamowe. Teraz promują Rijksmuseum, holenderskie muzeum narodowe i koncert fortepianowy. Do zeszłego tygodnia były to nuggetsy z kurczaka, SUV-y i niskobudżetowe wakacje - opisywało kilka dni temu BBC.

Radni miasta podjęli decyzję w tej sprawie styczniu. Według lokalnych polityków, celem nowych przepisów jest dostosowanie wyglądu ulic do polityki środowiskowej władz stołecznych. Do 2050 r. Amsterdam chce osiągnąć neutralność pod względem emisji dwutlenku węgla i zmniejszyć o połowę konsumpcję mięsa.

Większość ludzi nie rozumie, dlaczego gmina miałaby zarabiać na wynajmowaniu naszej przestrzeni publicznej na coś, czemu aktywnie się sprzeciwiamy - wyjaśniła cyt. przez BBC Anneke Veenhof, przedstawicielka partii Zielona Lewica.

- Każdy może podejmować własne decyzje, ale tak naprawdę staramy się, aby duże firmy nie mówiły nam bez przerwy, co musimy jeść i kupować - dodała Anke Bakker, liderka Partii dla Zwierząt Amsterdam.

Decyzja wywołała spore emocje. Warto jednak wspomnieć, że już wcześniej podobne ograniczenia wprowadzały inne holenderskie miasta, np. Haarlem.

Do tej pory mięso stanowiło tylko niewielki segment rynku reklam publicznych w Amsterdamie. To zaledwie 0,1 proc. Na produkty związane z paliwami kopalnymi przypadało natomiast 4 proc.

Aneta Polak, dziennikarka o2.pl

Wybrane dla Ciebie