Zaorał asfalt. Sąsiedzi o kulisach konfliktu w Gliwicach. "Jest uparty"

W Gliwicach rolnik Józef M. (60 l.) wjechał traktorem z pługiem na świeżo położony asfalt na ul. Rybackiej i zniszczył ok. 200-metrowy odcinek drogi. Jak opisuje "Fakt", część mieszkańców widzi w tym finał wieloletniego konfliktu o własność gruntów. Inni podkreślają, że sprawę należało rozwiązać w sądzie. "Jest uparty" - mówili tabloidowi o sprawcy.

sooZaorał asfalt. Sąsiedzi o trwającym konflikcie. "Jest uparty"
Źródło zdjęć: © Facebook, Pixabay | Katarzyna Kuczyńska-Budka prezydentka Gliwic
Agnieszka Potoczny-Łagowska

Ulica Rybacka w gliwickiej dzielnicy Ostropa nie jest długa, ale w ostatnich dniach stała się jednym z najgłośniejszych adresów w Polsce. Na miejscu widać pole i fragment drogi, na którym nowa nawierzchnia została z impetem przeorana. Do zdarzenia doszło w miniony piątek, 7 sierpnia, krótko po tym, jak robotnicy wylali asfalt.

Mieszkańcy okolicznych domów jednorodzinnych podkreślają, że na utwardzenie tej drogi czekali od wielu lat. W rozmowach z "Faktem" sąsiedzi wskazują, że spór z Józefem M. narastał stopniowo, a konflikt o teren w rejonie ul. Rybackiej ma długą historię.

Zaorał asfalt w Gliwicach. Sąsiedzi szczerze o rolniku: "Jest uparty"

Dagmara Malinowska, mieszkanka okolicy, zwracała uwagę dla "Faktu", że droga przez 30 lat była w złym stanie i dopiero teraz doczekała się asfaltu. Podkreślała też, że teren dawniej miał rolniczy charakter, co może tłumaczyć przywiązanie Józefa M. do tej ziemi.

Kiedyś to wszystko były pola gospodarzy. Pewnie te tereny były po jego ojcu, dziadku, pradziadku. Może dlatego on uważa, że ma do nich jakieś prawa - wyjaśniała tabloidowi.

Zarząd Dróg Miejskich: działki nie są prywatne od ponad 20 lat

Zarząd Dróg Miejskich w Gliwicach przekazał "Faktowi", że sporne działki nie stanowią własności prywatnej już od przeszło dwóch dekad, choć wcześniej należały do Józefa M.

Jedna z nieruchomości o numerze 802 została przejęta na podstawie decyzji wojewody śląskiego w 2021 r. Właścicielowi przysługiwało odszkodowanie, które zostało wypłacone. Z kolei dwie kolejne działki 803 i 804 gmina przejęła zgodnie z decyzją podziałową, ponieważ miejscowy plan zagospodarowania przewidywał w tym miejscu drogę publiczną - podała "Faktowi" Katarzyna Polak, kierownik referatu regulacji stanów prawnych w ZDM.

ZDM poinformował również, że za dwie działki przejęte pod drogę Józef M. nie przyjął odszkodowania, a środki mają na niego czekać w sądowym depozycie. Dagmara Malinowska oceniała w rozmowie z dziennikiem, że właśnie to mogło stać się jednym z elementów, które podsycały konflikt przez lata.

Konflikt trwał od lat. Spór wciąż narastał

Część mieszkańców twierdzi, że napięcie w tej sprawie było widoczne wcześniej. Dagmara Malinowska opisywała, że gdy rozpoczęły się prace przy drodze, rolnik miał reagować nerwowo i niszczyć elementy infrastruktury za pomocą młotka.

Krystian Bednorz, który zna Józefa M. od ok. 40 lat, mówił "Faktowi", że rolnik od dawna był przekonany o swoich racjach i zapowiadał, że nie zaakceptuje zmian w tym miejscu.

Sam mieszka, dzieci nie ma, ale jest uparty. Jak coś uważa za swoje, to nikt nie ma prawa tego ruszać - podał Bednorz dla "Faktu".

Z kolei Dariusz Malinowski w rozmowie z "Faktem" zaznaczał, że ostateczne ustalenie własności spornej działki - jego zdaniem - należy do sądu. Jednocześnie zwracał uwagę, że następnie miasto powinno udostępnić opinii publicznej wyroki oraz inne rozstrzygnięcia sądowe związane ze sprawą.

Malinowski podał, że pozwoliłoby to wyjaśnić sprawę w sposób jasny i dostępny dla wszystkich zainteresowanych. Wspominał również o problemie parkowania samochodów na należącym do rolnika terenie podczas wydarzeń organizowanych na pobliskim boisku. Według niego ten spór o miejsca postojowe dodatkowo pogarszał już napiętą sytuację.

Grozi mu nawet 10 lat więzienia

60-letni Józef M. został doprowadzony do prokuratury w niedzielę, 9 sierpnia. Tam usłyszał zarzut zniszczenia mienia o znacznej wartości, za co grozi mu od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Sprawa niebawem trafi do sądu.

Wybrane dla Ciebie