Zwierzę nie stawiało oporu. Gdyby nie ludzie, umarłoby w męczarniach

Strażacy z województwa warmińsko-mazurskiego uratowali łosia, który utknął w rowie wypełnionym błotem. W akcji ratowniczej wzięło udział dziesięciu ratowników. Zwierzę nie stawiało oporu. Gdyby nie straż, łoś najpewniej umarłby w męczarniach.

Bohaterscy strażacy uratowali łosia!Bohaterscy strażacy uratowali łosia!
Źródło zdjęć: © Facebook, OSP
Marcin Lewicki

Cała akcja rozegrała się w ostatni wtorek (01.08). Strażacy otrzymali zgłoszenie o łosiu, który utknął w bagiennym rowie. Rozpoczęła się walka o jego życie. Zwierzę nie było w stanie samodzielnie wydostać się z pułapki i najpewniej zginęłoby z głodu i wycieńczenia.

Członkowie OSP Wydminy (woj. warmińsko-mazurskie) natychmiast przystąpili do działania. Do ratowania łosia strażacy wykorzystali m.in. wodoodporne skafandry i węże strażackie.

Akcja zakończona sukcesem!

Uznaliśmy, że podepniemy łosia wężem strażackim. Wąż poprowadziliśmy pod pachwinami zwierzęcia. Nie stosowaliśmy żadnych wiązań. Dzięki temu łoś mógł uwolnić się sam - przekazał w rozmowie z Polsat News prezes OSP w Wydminach, Jarosław Bereza.

Ratowanie zwierzęcia musiało odbywać się tak, aby nie narażać strażaków na niebezpieczeństwo. Chwila nieuwagi i bagienny rów mógł stać się pułapką również dla nich.

Podczas wyciągania łosia byłem zabezpieczony z tyłu. Koledzy musieli mnie podtrzymywać, bo bagno błyskawicznie wciągało. W niektórych momentach czułem bezsilność - pewnie tak jak ten biedny zwierzak - dodał strażak, który brał udział w akcji.

Całe szczęście akcja ratowania łosia odbyła się bez komplikacji. Zwierzę nie było agresywne i pozwoliło ratownikom na działanie. Członkowie OSP wskazują, że mogło to wynikać z wycieńczenia łosia. Ten najpewniej zdawał też sobie sprawę, że działania strażaków to dla niego ostatnia deska ratunku.

Członkowie OSP Wydminy podkreślają, że już drugi raz w tym roku musieli ratować łosia z bagiennych terenów.

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie