Zwłoki Roksany podrzucone? "Nie zaprzeczam, że jest to możliwe"

Nie zaprzeczam, że jest to możliwe – mówi Maciej Rokus, szef Grupy Specjalnej Płetwonurków RP, Radiu Eska. To odpowiedź na pytanie, czy zwłoki 13-letniej Roksany mogły zostać podrzucone. Dodaje również, że Daniel Dymiński konsultował się z nim przed rozpoczęciem poszukiwań nastolatki.

Ciało Roksany znalezione w Wiśle.Ciało Roksany znalezione w Wiśle.
Źródło zdjęć: © Facebook, Wikipedia
Mateusz Kaluga

We wtorek (27 października) Daniel Dymiński wraz ze swoją ekipą znalazł zwłoki, które mogą należeć do 13-letniej Roksany. Dziewczynka zaginęła 10 października w okolicach warszawskich Bulwarów Wiślanych. Nastolatka miała spożywać alkohol ze znajomymi. Informowała ojca, że wraca do domu.

Detektyw Kamil Sobkiewicz, działający na zlecenie rodziny, potwierdził w rozmowie z o2.pl, że natrafiono na zwłoki zaginionej. Odkrycia dokonano pod mostem, w okolicach połowy przeprawy. Jednocześnie twierdzi, że funkcjonariusze nie przeczesali odpowiednio dobrze tej okolicy, czemu w rozmowie z naszą redakcją zaprzeczyła Komenda Rejonowa Policji Warszawa III.

Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga w piątek przeprowadzi sekcję zwłok odnalezionej osoby w Wiśle, ale ze względu na dobro rodziny żadna z informacji nie będzie przekazana do wiadomości publicznej.

Śmierć 13-latki pozostaje niejasna. Nie wiadomo, dlaczego nikt nie znalazł zwłok mimo że pozostawały tak blisko miejsca, w którym dziewczynka po raz ostatni przebywała. Radio Eska rozmawiało z Maciejem Rokusem, szefem Grupy Specjalnej Płetwonurków RP.

Nie zaprzeczam, że jest to możliwe. Uważam, że to mało prawdopodobne, ale na pewno nie niemożliwe – odpowiedział Rokus rozgłośni na pytanie, czy zwłoki mogły zostać w to miejsce celowo podrzucone.

Dodaje, że jeśli doszło do takich wydarzeń, wątpliwości powinny rozwiać szczegółowe badania. Według niego, nawet w przypadku skoku z mostu, uderzenie w taflę wody nie powoduje zgonu, ale najpierw prowadzi do utraty przytomności. Skok w pozycji pionowej niesie za sobą konsekwencje, które mogą uniemożliwić wydostanie się na powierzchnię.

Kiedy dochodzi do utonięcia, ciało opada na dno i jest delikatnie wleczone siłą nurtu – tłumaczy Rokus w Radiu Eska. – Myślę, że nie chodzi o błąd, bo naprawdę się starali i walczyli. To trudne miejsca. To nie jezioro ani staw, tylko rzeka – dodaje.

Jak dodaje specjalista, Daniel Dymiński konsultował się z nim przed rozpoczęciem poszukiwań Roksany. - Rozmawialiśmy. Przeliczył sobie pewne rzeczy i przyjął założenie, że ciało nawet po tylu dniach może znajdować się w pobliżu Mostu Świętokrzyskiego – zdradził rozgłośni.

Wybrane dla Ciebie