Każde małżeństwo musi to obejrzeć. Kabaret Jurki bawi do łez
Wyobraź sobie spokojne, wieloletnie małżeństwo… takie, gdzie największą atrakcją dnia jest to, czy herbata będzie z cytryną czy bez. I nagle ona oznajmia: „Kochanie, ja bym chciała spróbować otwartego związku”. I w tym momencie zaczyna się prawdziwy kabaret.
Do ich życia, trochę zakurzonego rutyną, wjeżdża gość z Malty. Taki, co nie zostawia majtek na kaloryferze. I nagle nasz bohater patrzy na siebie, na ten kaloryfer… i zaczyna rozumieć, że coś tu poszło nie tak.
To skecz o codziennych, dobrze znanych problemach, tylko podkręconych do absurdu. O tym, jak łatwo wpaść w rutynę… i jak trudno się z niej wydostać. Kabaret Jurki świetnie pokazuje tę zderzenie dwóch światów: małżeńskiej rzeczywistości pełnej niedomkniętych spraw i… kaloryferów z historią, z wizją życia, w którym ktoś w końcu zauważa, że zmieniłaś fryzurę.
To jest skecz, w którym każdy znajdzie kawałek siebie — czy to w zazdrosnym mężu, który nagle zaczyna się starać… czy w żonie, która po latach przypomina sobie, że chciałaby być kimś więcej niż "tą od prania".
Inne kabaretowe hity znajdziecie w Telewizji WP.
Absolwentka Dziennikarstwa i medioznawstwa, Europeistyki oraz Architektury przestrzeni informacyjnych na Uniwersytecie Warszawskim. Zaczynała od stażu w “Gazecie Wyborczej”, następnie ruszyła w podróż po Europie w ramach programu Erasmus. Najchętniej pisze o problemach życia codziennego. W jej żyłach płyną hektolitry kawy, które napędzają ją do pracy. Prywatnie miłośniczka romansów, yogi, Formuły 1 i ośmiotysięczników.