Wdarł się na byłą wyspę Epsteina. Potem przeżył dramat
Amerykanin Benjamin Owen twierdzi, że po wejściu na byłą prywatną wyspę Jeffreya Epsteina został zamknięty w "lochach". Do zdarzenia miało dojść 24 kwietnia na Wyspach Dziewiczych USA. Sprawa wywołała duże zainteresowanie mediów i ponownie zwróciła uwagę na kontrowersje związane z Jeffreyem Epsteinem.
Najważniejsze informacje
- Benjamin Owen twierdzi, że po wtargnięciu na wyspę został związany i zamknięty w betonowym pomieszczeniu.
- Policja aresztowała go za wtargnięcie na wyspę.
- Spółka zarządzająca wyspą wniosła pozew cywilny, nazywając intruzów "poszukiwaczami sławy w internecie".
Benjamin Owen, 44-letni mieszkaniec Memphis, 24 kwietnia wszedł na teren wyspy Little St. James na Wyspach Dziewiczych USA razem z dwiema osobami. Grupa miała dotrzeć do budynku nazywanego "świątynią", zanim zauważyli ich pracownicy wyspy poruszający się na quadach. Sprawa szybko zyskała rozgłos po publikacjach w mediach w USA.
Owen twierdzi, że jego znajomi uciekli, zbiegając po klifie i dopływając do łodzi, a on został na miejscu, ponieważ obawiał się ataku astmy. Według jego relacji uznał, że nic mu nie grozi, bo nie wyrządził szkód.
Mówi też, że podeszła do niego grupa osób, która kazała mu się położyć, a następnie został przewieziony w głąb wyspy i zamknięty w betonowym pomieszczeniu w skale, gdzie miał być unieruchomiony trytytkami.
Więcej żołnierzy USA w Polsce. Jest reakcja szefa NATO
Mężczyzna opisał, że było to niewielkie betonowe pomieszczenie o wymiarach około 3 × 6 metrów, w którym nie było żadnych przedmiotów. Jak twierdzi, został tam wrzucony. Potem miał zaklejone taśmą kostki, kolana i nadgarstki. Na końcu założono mu także opaskę na oczy, przez co nie widział, co dzieje się wokół niego.
Byłem związany liną, zipami i taśmą. Nigdzie się nie mogłem ruszyć - relacjonował. Opisywał, że w środku zrobiło się duszno i gorąco, a on zaczął obawiać się o życie, zanim na miejsce przyjechała policja Wysp Dziewiczych. - Nie wierzę, że miałem opuścić wyspę żywy - stwierdził.
Wdarł się na byłą wyspę Epsteina, Wytoczono mu proces
Na początku maja spółka będąca właścicielem i operatorem wyspy Little St. James złożyła pozew cywilny przeciwko Benjaminowi Owenowi i jego znajomym. W dokumentach nazwano ich "poszukiwaczami sławy w internecie" oraz "zwolennikami teorii spiskowych", którzy mieli działać z "rażącą lekkomyślnością".
Rzecznik wyspy informował także o rosnącej liczbie przypadków wtargnięć na teren prywatny na Little St. James i ostrzegł, że każde naruszenie granic posesji, w tym wchodzenie do budynków, będzie traktowane jako złamanie prawa.
Little St. James, prywatna wyspa na Wyspach Dziewiczych USA, należała wcześniej do Jeffreya Epsteina od 1998 r. Skazany finansista, oskarżony o przestępstwa seksualne, zmarł w 2019 r. w areszcie w Nowym Jorku, czekając na proces w sprawie federalnych zarzutów dotyczących handlu ludźmi.
W 2023 r. wyspę kupił miliarder Stephen Deckoff poprzez firmę SD Investments, zapowiadając przekształcenie jej w luksusowy kurort.