W poniedziałek w Centralnym Sądzie Karnym w Dublinie ma zapaść wyrok w sprawie George'a Gibneya. Były szkoleniowiec został skazany w lipcu za 39 przypadków nieprzyzwoitego napastowania oraz jedną próbę gwałtu. Ofiarami były cztery młode zawodniczki, które doznawały krzywdy w latach 70. i 80.
George Gibney, były trener olimpijski stanie przed sądem
Sprawa jest zwieńczeniem wieloletnich starań pokrzywdzonych, policjantów, dziennikarzy i innych osób, które próbowały odnaleźć Gibneya i doprowadzić do jego ekstradycji ze Stanów Zjednoczonych.
– To przywrócenie sprawiedliwości tym dzieciom – powiedział Evin Daly, działacz zajmujący się ochroną dzieci, który pomagał w poszukiwaniach Gibneya na Florydzie. Jak dodał, doznana krzywda wpłynęła na życie części ofiar. W jego ocenie sprawca nie miał sumienia.
Był szanowanym trenerem. Zarzuty zniszczyły jego reputację
W latach 80. Irlandia nie odnosiła znaczących sukcesów na międzynarodowej arenie pływackiej, ale Gibney zdobył rozpoznawalność i szacunek w środowisku sportowym. Założył klub Trojan w południowej części Dublina i szkolił młode talenty na miejskich basenach.
Pełnił funkcję trenera irlandzkiej reprezentacji podczas igrzysk olimpijskich w Los Angeles w 1984 roku oraz w Seulu w 1988 roku. Zachęcał swoich podopiecznych, by nigdy się nie poddawali i wytrwale dążyli do celu.
Z czasem pojawiły się jednak oskarżenia, że wykorzystywał dzieci na basenach, w samochodzie i w innych miejscach. Postawiono mu wówczas 27 zarzutów dotyczących nieprzyzwoitych zachowań i czynów seksualnych z udziałem nieletnich.
W 1993 roku Sąd Najwyższy Irlandii uznał jednak, że Gibney nie może stanąć przed sądem ze względu na czas, jaki upłynął od domniemanych przestępstw. Decyzja ta była szokiem dla pokrzywdzonych.
Wyjechał do Stanów Zjednoczonych i rozpoczął nowe życie
Mimo oskarżeń Gibney opuścił Irlandię. Najpierw przeniósł się do Szkocji, a następnie do Stanów Zjednoczonych, gdzie uzyskał wizę. Mieszkał między innymi w Kolorado, Kalifornii i na Florydzie. Pracował głównie na niższych stanowiskach administracyjnych.
Sprawą nadal zajmowali się dziennikarze. Justine McCarthy z dziennika "The Irish Times" opisała ją w książce "Deep Deception", wydanej w 2009 roku.
W odnalezieniu Gibneya i śledzeniu jego losów pomagał również Evin Daly, wówczas szef organizacji zajmującej się ochroną dzieci One Child International. Przekazywał mediom dane i zasoby potrzebne do prowadzenia poszukiwań.
Daly opowiadał, że w pewnym momencie Gibney zmienił miejsce zamieszkania, gdy jego sąsiedzi dowiedzieli się, że jest oskarżony o przestępstwa seksualne, i zaczęli się przeciwko niemu zwracać.
Podcast BBC przywrócił uwagę do sprawy
W 2020 roku BBC opublikowało dziesięcioodcinkowy podcast "Where is George Gibney?", prowadzony przez Marka Horgana. Produkcja ponownie skierowała uwagę opinii publicznej na sprawę byłego trenera i pytania o to, dlaczego przez tak długi czas nie udało się postawić go przed sądem.
Przełom nastąpił, gdy cztery osoby, które w czasie popełniania przestępstw były nieletnie, złożyły zeznania irlandzkiej policji w latach 2020–2022. Doprowadziło to do postawienia nowych zarzutów, wydania nakazu ekstradycji, a następnie zatrzymania Gibneya i sprowadzenia go do Irlandii w ubiegłym roku.
W lipcu zapadł wyrok skazujący. Teraz sąd ma zdecydować o karze.
Ofiary opowiedziały o traumie, która trwała dekady
Po skazaniu Gibneya cztery pokrzywdzone kobiety przedstawiły w sądzie oświadczenia dotyczące skutków doznanej przemocy.
Jedna z nich mówiła o "niezwykle osobistych i traumatycznych wspomnieniach", które zachowała przez lata. Przyznała, że przez ponad pół wieku nosiła w sobie ukryty wstyd, ból i poczucie zagubienia. Doznaną krzywdę określiła jako "zamrożony koszmar".
Kolejna ofiara miała zaledwie dziewięć lat, gdy doszło do napaści. Zwracając się do Gibneya, który siedział na wózku inwalidzkim i nie okazywał emocji, podkreśliła, że wykorzystał jej zaufanie do osoby pełniącej odpowiedzialną funkcję.
Powiedziała również, że ciężar wstydu, poczucia winy i zażenowania, który przez lata nosiła, powinien teraz spocząć na sprawcy. Jak zaznaczyła, Gibney doprowadził do zniszczenia życia wcześniej szczęśliwego i zdrowego dziecka, które nie potrafiło nawet wyrazić słowami swojego cierpienia.