Prezydent Argentyny nie pojawi się na finale mundialu u boku Trumpa. Oto powód

Javier Milei, prezydent Argentyny, nie zasiądzie na trybunach MetLife Stadium podczas finału mistrzostw świata, w którym Argentyna zmierzy się z Hiszpanią. Choć na stadionie pojawi się m.in. Donald Trump, prezydent Argentyny zdecydował się pozostać w Buenos Aires. Powodem jego decyzji mają być przesądy, których trzyma się podczas turnieju.

Donald Trump i Javier Milei.Donald Trump i Javier Milei.
Źródło zdjęć: © Getty Images | Anadolu
Karol Osiński

Milei od początku mundialu ogląda mecze reprezentacji Argentyny w swoim domu i nie chce zmieniać sprawdzonego schematu przed najważniejszym spotkaniem. Polityk uważa, że wyjazd do New Jersey mógłby przynieść pecha drużynie prowadzonej przez Lionela Scaloniego.

Prezydent Argentyny nie pojawi się na finale mundialu obok Donalda Trumpa

Jak podaje "The Mirror", zapytany o możliwość pojawienia się na finale, prezydent Argentyny odpowiedział krótko: "Nie ma mowy". Zamiast siedzieć obok Donalda Trumpa, króla Hiszpanii Filipa VI i premiera Hiszpanii Pedra Sáncheza, zamierza obejrzeć mecz ze swojej rezydencji w Buenos Aires.

Milei wierzy także w moc swojej kurtki, którą nosił podczas wielu spotkań Argentyny w trakcie turnieju. - Podczas meczu ze Szwajcarią zrobiło mi się naprawdę gorąco. Zdjąłem ją i wtedy strzelili nam gola. Założyłem ją z powrotem i już nigdy jej nie zdejmowałem - powiedział Milei, cytowany przez ESPN.

Takie zachowanie nie jest w Argentynie czymś wyjątkowym. Tamtejsi kibice od lat wierzą w tzw. "cabalas", czyli przesądy mające pomóc reprezentacji osiągać sukcesy. Milei nawiązuje tym samym do tradycji, zgodnie z którą argentyńscy prezydenci unikają pojawiania się na stadionach podczas mundialu po wydarzeniach z 1990 r.

Mimo nieobecności na finale Milei pozostaje jednym z najbliższych sojuszników Donalda Trumpa. Prezydent USA wielokrotnie pozytywnie wypowiadał się o argentyńskim przywódcy, nazywając go nawet swoim "ulubionym prezydentem".

Wybrane dla Ciebie