41-latek miał zawał. Dobijał się do izby przyjęć. Nikt nie zareagował
W Lublinie ruszyło śledztwo w kierunku nieudzielenia pomocy 41-letniemu mężczyźnie, który w nocy z 15 na 16 sierpnia miał objawy zawału i przez kilka minut bezskutecznie dzwonił do drzwi całodobowej izby przyjęć przy ul. Herberta. Jak informuje TVN24, pacjent trafił na leczenie dopiero po wezwaniu karetki przez żonę.