Nerwy puściły na izbie przyjęć. Sprawa zakończyła się szybkim wyrokiem
Skandaliczne sceny rozegrały się w szpitalu w Busku - Zdroju. 33-letni pacjent, będący pod wpływem alkoholu, wszczął awanturę na izbie przyjęć. Został aresztowany przez policję i w błyskawicznym tempie usłyszał wyrok sądowy.
O sprawie poinformowała w komunikacie prasowym Komenda Powiatowa Policji w Busku - Zdroju (woj. świętokrzyskie). Incydent w tamtejszym szpitalu miał miejsce po południu we wtorek, 3 marca. 33-latek, który oczekiwał jako pacjent na izbie przyjęć w placówce, nagle z nieznanych powodów zaczął słownie zaczepiać pewnego 56-latka. Następnie z impetem go popchnął.
Starszy z mężczyzn upadł na krzesła i doznał urazu głowy - przekazała KPP w Busku - Zdroju.
Nerwy puściły na izbie przyjęć. Sprawa zakończyła się szybkim wyrokiem
Świadkowie awantury po chwili wezwali na miejsce policjantów. "Mundurowi poddali obu mężczyzn badaniu w celu ustalenia stanu trzeźwości. Młodszy z nich miał prawie 4 promile, a starszy blisko 2 promile alkoholu w organizmie" - czytamy w komunikacie policji.
33-letni sprawca całego zamieszania, który początkowo się stawiał i był wulgarny wobec funkcjonariuszy, w końcu został aresztowany, a następnie umieszczony w policyjnej celi.
Kolejnego dnia, a więc w środę, 4 marca br., kiedy tylko wytrzeźwiał, w trybie przyspieszonym doprowadzono go do Sądu Rejonowego w Busku - Zdroju. Awanturnik usłyszał wyrok - obowiązek zapłaty grzywny w wysokości 1000 zł.
Policjanci przypomnieli w komunikacie, że: "za zakłócenie krzykiem, hałasem lub innym wybrykiem spokoju, porządku publicznego albo wywołanie zgorszenia w miejscu publicznym, kodeks wykroczeń przewiduje karę aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny".