Sebastian M. chciał kasacji wyroku? "Stanowiłoby podstawę"

Jak ujawniliśmy, w procesie Sebastiana M. udział wziął nieuprawniony obrońca. Mec. Marcin Jakubowski jednocześnie reprezentował oskarżonego przed sądem i był zatrudniony na podstawie umowy o pracę. Głos w sprawie zabrał prof. Piotr Kruszyński. - W teorii jest to poważne naruszenie prawa, które stanowiłoby podstawę do kasacji. Ostateczny efekt kasacji zależałby jednak od składu orzekającego - powiedział karnista w rozmowie z o2.pl.

Czy Sebastian M. próbował doprowadzić do kasacji?Czy Sebastian M. próbował doprowadzić do kasacji?
Źródło zdjęć: © o2.pl | Marcin Lewicki
Marcin Lewicki

Nie milkną echa poniedziałkowej (21 września) rozprawy Sebastiana M. przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim. W czasie 15-minutowej przerwy w rozprawie ujawniliśmy, że mec. Marcin Jakubowski (jeden z dwóch nowych obrońców oskarżonego o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym) jest zatrudniony na podstawie umowy o pracę w Grupie Azoty do 30 września 2026 r.

Na informację tę powołali się mec. Łukasz Kowalski (prawnik rodziny ofiar) oraz prok. Izabela Knapik z Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Zaraz po publikacji naszego tekstu prok. Knapik poprosiła sąd o weryfikację czy mec. Jakubowski rzeczywiście ma stosunek pracy z Grupą Azoty.


WIDEO
"Zobowiązuje się". Sąd przychylił się do wniosku Sebastiana M. 

Nowy prawnik Sebastiana M. potwierdził nasze doniesienia. Musiał opuścić salę rozpraw, bo prawo nie zezwala na łączenie funkcji obrońcy w sądzie i jednoczesne zatrudnienie na umowie o pracę u zewnętrznego pracodawcy. Zabrania tego Kodeks postępowania karnego oraz Ustawa o radcach prawnych.

W sieci pojawiły się liczne komentarze na temat ujawnionej przez nas sytuacji i incydentu w Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim. Część komentujących zdarzenie prawników wskazuje, że przez udział nieuprawnionego obrońcy w procesie, Sebastian M. miałby podstawy do wniesienia kasacji.

Może to jak najbardziej prowadzić do nieważności postępowania. Taki radca jest traktowany jak nieuprawniony (V KZ 54/17- odmówiono przyjęcia kasacji złożonej przez takiego radcę). Wątpię, że nie wiedział, bo to dość podstawowa reguła - napisał w serwisie X radca prawny Krzysztof Proć.

Radca prawny komentuje sytuację z obrońcą Sebastiana M.

Słowa radcy prawnego potwierdza prof. Piotr Kruszyński. Ceniony prawnik i karnista wskazuje, że sytuacja, w której nieuprawniony do tego obrońca reprezentuje swojego klienta przed sądem, jest "rażącym naruszeniem prawa".

Jeżeli osoba, która jest obrońcą oskarżonego, faktycznie nie ma uprawnień do reprezentowania go przed sądem w takim charakterze, to jest to rażące i ewidentne naruszenie prawa - mówi prof. Kruszyński w rozmowie z o2.pl.

Efekt takiej kasacji byłby jednak niepewny. W opinii doświadczonego karnisty Sąd Najwyższy musiałby uznać, że to "rażące i ewidentne naruszenie prawa" miałoby wpływ na toczące się postępowanie.

Problemem jest fakt określenia, czy to naruszenie może stanowić istotny wpływ na treść orzeczenia. To oczywiście kwestia uznania Sądu Najwyższego. W teorii jest to poważne naruszenie prawa, które stanowiłoby podstawę do kasacji. Ostateczny efekt kasacji zależałby jednak od składu orzekającego - tłumaczy prof. Kruszyński.

Ewentualna decyzja o kasacji oznaczałaby, że zbliżający się do końca proces Sebastiana M. musiałby zacząć się od nowa.

Na razie sprawą zajmie się Okręgowa Izba Radców Prawnych w Szczecinie. W rozmowie z o2.pl potwierdził to rzecznik szczecińskiej OIRP.

Wiadomość została uznana za zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia deliktu dyscyplinarnego i jako taka skierowana według właściwości do Rzecznika Dyscyplinarnego Okręgowej Izby Radców Prawnych w Szczecinie - przekazał o2.pl r.pr. Jakub Cieślicki, rzecznik prasowy OIRP w Szczecinie.
Wybrane dla Ciebie