Córka Bieruta: Nie miałam poczucia, że byłam niekochana. Przeciwnie

Prezentujemy fragment książki Krystyny Naszkowskiej "My, dzieci komunistów", która ukazała się 13 marca nakładem wydawnictwa Czerwone i Czarne. Na pytania autorki odpowiada Aleksandra Jasińska-Kania, socjolożka, córka Bolesława Bieruta i Małgorzaty Fornalskiej.

Bolesław Bierut
Źródło zdjęć: © Domena publiczna | Roman Burzyński
Olga Wilk

Dlaczego Aleksandra Jasińska, a nie Aleksandra Bierut?
Kiedy się urodziłam, moi rodzice używali pseudonimów, a nie swoich prawdziwych nazwisk. To było w Moskwie, w czerwcu 1932 roku. Ojciec miał pseudonim Iwaniuk, a matka Małgorzata Fornalska miała w dokumentach nazwisko Jasińska. Zostałam więc zarejestrowana jako Jasińska. Po wojnie ojciec załatwił mi metrykę na nazwisko Jasińska-Bierutówna. Ale sam mówił, że będę się czuła swobodniej, jeśli nie będę używała jego nazwiska. I rzeczywiście tak było.

W szkole podstawowej, do której poszłam w Lublinie w 1944 roku, nikt specjalnie nie zwracał na mnie uwagi. Traktowano mnie całkiem normalnie, jak wszystkie inne dzieci. Natomiast kiedy rok później przeniosłam się do Warszawy, w szkole rozniosło się już, że jestem córką Bieruta. I tu zaczęto na mnie patrzeć jak na jakąś osobliwość, budziłam sensację.

Do tego stopnia to było krępujące, że przestałam wychodzić na przerwę na korytarz, bo wszyscy mnie sobie pokazywali. Siedziałam w klasie, a tłumek głów zaglądał przez drzwi. Ale po jakimś czasie wszyscy się przyzwyczaili.

Były z tego jakieś nieprzyjemności? Albo przeciwnie?
Właściwie nie. Do gimnazjum poszłam w 1945 roku; wtedy było połączone męskie gimnazjum im. Reytana z żeńskim im. Żmichowskiej w jednym budynku. W mojej klasie była cała grupa dzieci komunistów. Irka Kozłowska, Renata Buczkówna, Majka Motyl.

Myśmy na początku trzymały się razem, czasem nuciłyśmy rosyjskie piosenki. Ale pewnego dnia jedna z koleżanek z klasy napisała mi na kartce, żebyśmy lepiej nie śpiewały tych piosenek, bo choć są bardzo ładne, to po naszym wyjściu z klasy uczniowie rzucają nieprzychylne dla władzy komentarze. I przestałyśmy. Ale wobec mnie nigdy nie było żadnych wrogich komentarzy ani odzywek.

Dobra znajomość rosyjskiego skąd się wzięła?
To właściwie był na równi z polskim język, jakim mówiłam w pierwszych latach życia, kiedy byłam w Rosji. Mój pierwszy dom, jaki pamiętam, to był pokój w hotelu Lux przy ul. Gorkiego w Moskwie. Tam mieszkałam od urodzenia do 1937 roku z babcią, mamą mojej mamy. Z luksusem niewiele miał wspólnego. Miałyśmy pokój z umywalką. Toalety i łazienka były wspólne, na korytarzu. Kuchnia też była wspólna.

Zobacz też: Joanna Szczepkowska: mówią mi, że komunizm się nie skończył

A rodzice?
Ojciec wyjechał do Polski, kiedy miałam trzy miesiące, matka – kiedy miałam półtora roku. Z tego okresu ich, oczywiście, nie pamiętam. Wiem z autobiografii matki, że pojechała, żeby z polecenia krajowego kierownictwa Komunistycznej Partii Polski prowadzić pracę partyjną w okręgach wiejskich w Polsce. Na początku 1935 roku została uwięziona, lecz z braku dowodów była zwolniona przed sądem za kaucją.

Potem w sierpniu 1936 roku ponownie ją aresztowano, śledztwo się ciągnęło ponad trzy lata i przesiedziała ten czas bez wyroku w więzieniu na oddziale Pawiaka – Serbii aż do początków II wojny światowej we wrześniu 1939 roku.

Ojciec po wyjeździe do Polski wkrótce został sekretarzem Komitetu Okręgowego KPP w Łodzi, a w styczniu 1933 roku objął kierownictwo Komitetu Centralnego Czerwonej Pomocy. To była polska sekcja MOPR, czyli Międzynarodowej Organizacji Pomocy Rewolucjonistom. MOPR zajmował się organizowaniem pomocy materialnej i prawnej więźniom politycznym i ich rodzinom, nawiązywaniem kontaktów z więźniami, dostarczaniem im książek i prasy, walką o ich prawa.

Ojciec przyciągnął do współpracy z tą organizacją działaczy społecznych i politycznych spoza kręgów komunistycznych, m.in. Stefanię Sempołowską, Irenę Kosmowską, Esterę Stróżecką, Antoninę Sokolicz. W grudniu 1933 roku został aresztowany za przynależność do partii komunistycznej i przesiedział w więzieniach do grudnia 1938 roku, kiedy zwolniono go na mocy amnestii.

Jak rodzice się poznali?
Ojciec mi opowiadał, że poznał mamę w Moskwie; oboje zostali tam skierowani na studia do Międzynarodowej Szkoły Leninowskiej. Mama z pewnym opóźnieniem dołączyła do grupy studiującej „Kapitał” Marksa, reszta grupy była już zaawansowana. I ojciec pomagał jej w nadrabianiu zaległości. Później często żartował, że jestem jego procentem od kapitału.

Zostawili dziecko, bo partia była ważniejsza?
Zawsze trochę irytuje mnie takie stawianie sprawy. Przecież teraz ludzie idą do pracy, a często wyjeżdżają też za granicę i nikogo to nie bulwersuje. A wtedy dla moich rodziców partia to była nie tylko praca, to było ich powołanie, ich misja życiowa. Uzgodnili z babcią, że ona zajmie się moim wychowaniem. Zobaczyłam ich dopiero w 1940 roku, gdy ukończyłam osiem lat.

Można to zrozumieć, wytłumaczyć?
Tak, ja to rozumiem. I nigdy nie miałam poczucia, że zostałam porzucona, że byłam niekochana. Przeciwnie, zawsze czułam się kochana, babcia mnie bardzo kochała, i zawsze mi mówiła, że rodzice mnie bardzo kochają. I ja to czułam. Znałam opowieści innych osób o tym, że mama zawsze trzymała przy sobie moje zdjęcie i wszystkim pokazywała. A ojciec, kiedy znalazł się ponownie w Rosji, przyjechał do mnie bez biletu, bez paszportu, by mnie zobaczyć. Ja naprawdę miałam poczucie, że oni walczyli o zmianę świata z myślą o lepszej przyszłości także właśnie dla mnie.

Fragment pochodzi z książki Krystyny Naszkowskiej "My, dzieci komunistów", wyd. Czerwone i Czarne 2019

My, dzieci komunistów
© Czerwone i Czarne
Wybrane dla Ciebie
Wyniki Lotto 08.01.2026 – losowania Lotto, Lotto Plus, Multi Multi, Ekstra Pensja, Ekstra Premia, Mini Lotto, Kaskada
Wyniki Lotto 08.01.2026 – losowania Lotto, Lotto Plus, Multi Multi, Ekstra Pensja, Ekstra Premia, Mini Lotto, Kaskada
W Holandii ulepili gigantycznego bałwana. Jest nowy rekord
W Holandii ulepili gigantycznego bałwana. Jest nowy rekord
To już rok od tragicznej śmierci ks. Andrzeja Kalety. Wracał z kolędy
To już rok od tragicznej śmierci ks. Andrzeja Kalety. Wracał z kolędy
Pokazał nagranie z lasu. "Człowiek sam się do siebie uśmiecha"
Pokazał nagranie z lasu. "Człowiek sam się do siebie uśmiecha"
Zmarł Mieczysław Czerniawski. Były prezydent Łomży i poseł SLD zasłynął z afery
Zmarł Mieczysław Czerniawski. Były prezydent Łomży i poseł SLD zasłynął z afery
Proces Sebastiana M. "Zeznania były bardzo emocjonalne"
Proces Sebastiana M. "Zeznania były bardzo emocjonalne"
Olimpiada 2026. Co z zakazem rosyjskich symboli?
Olimpiada 2026. Co z zakazem rosyjskich symboli?
Tragedia podczas porodu. Prokuratura bada śmierć młodej matki
Tragedia podczas porodu. Prokuratura bada śmierć młodej matki
Zaskakująca postawa Sebastiana M. Zarzucił prokuraturze mataczenie
Zaskakująca postawa Sebastiana M. Zarzucił prokuraturze mataczenie
Transmisje Prime MMA pod lupą KRRiT. Chodzi o nieletnich
Transmisje Prime MMA pod lupą KRRiT. Chodzi o nieletnich
Będzie jeszcze zimniej. IMGW ostrzega. Mróz do -17 stopni
Będzie jeszcze zimniej. IMGW ostrzega. Mróz do -17 stopni
Oto japoński robot do mycia zębów. Według producenta wystarczy minuta
Oto japoński robot do mycia zębów. Według producenta wystarczy minuta