Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Wróć na
Aleksander Sławiński
|
aktualizacja

Koronawirus przyniósł niespodziewane efekty. Nowy rekord długości lotu

4
Podziel się:

Rynek lotniczy jest jedną z największych ofiar pandemii koronawirusa. Obroty linii dramatycznie spadają, a liczba połączeń zmniejsza się z dnia na dzień. Wirus pomógł jednak ustanowić nowy rekord w historii lotnictwa.

Boeing 787-9 linii Air Tahiti Nui
Boeing 787-9 linii Air Tahiti Nui (Getty Images, Anadolu Agency)

Na całym świecie zamykane dla ruchu są kolejne lotniska. W związku z tym, plany niektórych lotów zmieniane są już w powietrzu, gdy okazuje się, że pojawiły się nowe restrykcje.

15 marca nowy rekord w długości lotu pasażerskiego bez międzylądowania ustanowił samolot francuskich linii Air Tahiti Nui. Wykonywał on kurs ze stolicy Polinezji Francuskiej, Papetee, do paryskiego lotniska Charlesa De Gaulle'a. Pokonał on dystans 15 721 kilometrów i pozostawał nad ziemią przez ponad 16 godzin.

Pomiędzy dwoma lotniskami zaplanowane było międzylądowanie w Los Angeles. Jednak z powodu zamknięcia granic przez USA w związku z epidemią koronawirusa, plan lotu został zmieniony. Zdecydowano o skierowaniu maszyny prosto do Paryża.

Samolotem, który wykonywał kurs, była nowa wersja Boeinga 787, zwanego również Dreamlinerem. Jest on powiększony względem wcześniejszych generacji i może zabrać na pokład dużo więcej paliwa. Dzięki temu lot między tak oddalonymi od siebie miejscami był możliwy.

Zobacz także: Opustoszałe lotniska z powodu koronawirusa

Rekord długości lotu

Nie jest to najdłuższy dystans pokonany przez samolot pasażerski. W listopadzie 2019 roku maszyna australijskich linii Qantas, również Boeing 787, przeleciała dystans 17 800 km, między Londynem a Sydney. Był to jednak lot eksperymentalny, a nie komercyjny.

Jeżeli chodzi o komercyjne loty pasażerskie, niedzielny przelot pobił o ponad 350 kilometrów poprzedni rekord, osiągnięty przez samolot Singapore Airlines, na trasie między Singapurem a Newark.

Musieliśmy zmierzyć się z trudnościami, związanymi z epidemią COVID-19 w USA. To był wyjątkowy lot, który pokazuje możliwości naszych maszyn - powiedział CNN przedtawiciel Air Tahiti Nui. Dodał jednak, że nie było to planowane i nie będzie powtarzane w przyszłości.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(4)
dan
2 lata temu
Ciekawe, jakie echo mediów, a także rodzin byłoby, gdyby okazało się że jest jednak problem z brakiem paliwa i byłby kłopot z lądowaniem lub jeszcze co gorsze katastrofą? Rekordy - owszem ale nie kosztem ludzi na pokładzie. Ja tą historią nie jestem zachwycony.
Jan
2 lata temu
Dobrze, że samoloty nie pikują, tak jak poziom dziennikarstwa... Oznaczenie 787-900 nie oznacza żadnej generacji, tylko wersję. Generacja Dreamlinerów jest jedna, są 4 użytkowane wersje.
Bicz Boży
2 lata temu
Mnie zastanawia jedno. Czy w firmach ubezpieczeniowych był taki punkt że można ubezpieczyć się od takiej zarazy? I czy w ogóle ktoś się w ten sposób ubezpieczył na wypadek utraty zdrowia, życia czy utraty zarobków (dotyczy firmy)? No i czy jest taki rodzaj ubezpieczenia? Ktoś wie coś na ten temat?
Rafal
2 lata temu
Co oni nam tu oczy mydła jakimś ladowaniem
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić