Aneta Polak
Aneta Polak| 
aktualizacja 

Górale mają powody do niepokoju. Polacy mówią dość. Jadą do sąsiada

513

Górale mają powody do niepokoju. Choć wakacje zbliżają się wielkimi krokami, w zakopiańskich pensjonatach słyszymy, że kwatery wciąż stoją puste. "Ludzie boją się wydawać za dużo pieniędzy" - mówi nam właścicielka jednego z obiektów. Te same narzekania słychać w czeskich Karkonoszach, jest jednak pewna różnica. Polacy chętnie jeżdżą do Czech, za to Czesi niechętnie odwiedzają Zakopane.

Górale mają powody do niepokoju. Polacy mówią dość. Jadą do sąsiada
Górale mają pustki. "Sytuacja jest trudna". Polacy jadą do Czech (East News, Pawel Murzyn)

Taniej, ciszej, spokojniej – tak zdaniem części internautów – ma być w czeskich górach. W sieci można znaleźć opinie (a jest ich sporo), zachęcające do tego, by zrezygnować z wyjazdu do Zakopanego i okolicznych miejscowości, a zamiast tego spędzić urlop u Słowaków lub Czechów. Czy takie opinie są uzasadnione?

Zadzwoniliśmy do sześciu pensjonatów: trzech w polskich Tatrach i trzech w czeskich Karkonoszach. Wybraliśmy obiekty o podobnym standardzie i zbliżonej średniej ocen, żeby porównać ceny i obłożenie obiektów. Przy okazji wyszło na jaw, że internetowe opinie mają pewne pokrycie w rzeczywistości.

Właściciele i pracownicy czeskich pensjonatów, gdy słyszą pytanie w języku angielskim, szybko proponują, że mogą rozmawiać po polsku. I z naszym językiem radzą sobie świetnie. Nie bez przyczyny. W każdym z pensjonatów słyszymy to samo: "Tak, Polacy do nas przyjeżdżają".

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Ile zdaniem Ewy Chodakowskiej trzeba zarabiać, żeby godnie żyć? Jej odpowiedź nie jest oczywista.
Wśród turystów, którzy tutaj przyjeżdżają, około 30 procent turystów jest z Polski – słyszymy w Grand Harrachov Pension, w popularnym karkonoskim kurorcie Harrachov. W pozostałych pensjonatach, w miejscowości Rokytnice nad Jizerou i Harrachovie, Polacy stanowią 10-20 proc. odwiedzających.

Wygląda na to, że Polacy lubią czeskie góry, za to Czesi niechętnie odwiedzają polskie Tatry. Właściciele pensjonatów w Zakopanem mówią nam, że mają wielu gości z Węgier i Słowacji, natomiast Czesi przyjeżdżają do nich bardzo rzadko.

"Ludzie boją się rezerwować"

Choć wakacje zbliżają się wielkimi krokami, zarówno w czeskich, jak i w polskich górach słychać te same narzekania.

Urokliwe miasteczko Trutnov znajduje się tuż przy polsko-czeskiej granicy. Stąd wszędzie jest blisko: na Śnieżkę, w Góry Jastrzębie czy Adrszpach. Mimo to właściciel lokalnego pensjonatu mówi nam, że wszystkie pokoje zarezerwowane są tylko w pierwszych dniach lipca, gdy w mieście odbywa się festiwal muzyczny. W kolejnych tygodniach - jak słyszymy - "to zależy". Zdarza się, że zainteresowanie wolnymi kwaterami jest zerowe.

Na niskie obłożenie narzekają także właściciele pensjonatów w miejscowości Rokytnice nad Jizerou i Harrachovie.

Chyba się ludzie boją wcześniej rezerwować. Nie mają pieniędzy, nie wiem, o co chodzi - słyszymy w czeskim kurorcie.

Podobne utyskiwania słychać w Zakopanem. Właściciele pensjonatów mówią, że zainteresowanie noclegami, jeśli chodzi o pierwszy miesiąc wakacji, jest niewielkie, a turyści często dokonują rezerwacji "na ostatnią chwilę", dopiero po sprawdzeniu pogody.

Od pewnego czasu ludzie czekają na ostatnią chwilę. Zaobserwowaliśmy to jeszcze w zeszłym roku. Ja w turystyce pracuję bardzo długo. Kiedyś było tak, że już w październiku nie uświadczyłeś wolnego miejsca na sylwestra, a w czerwcu nie uświadczyłeś wolnych miejsc na lipiec w Zakopanem, a w tej chwili tych miejsc jest "do wyboru do koloru". I tak samo było, jeśli chodzi o pokoje na sylwestra w listopadzie - słyszymy od właścicielski jednego z zakopiańskich pensjonatów.

- Ludzie boją się wydawać za dużo pieniędzy. Sytuacja jest trudna - przyznaje kobieta. Czy faktycznie chodzi o ceny?

Polskie góry droższe niż czeskie?

W pensjonacie naszej rozmówczyni w lipcu za nocleg trzeba zapłacić 80-90 zł od osoby, a są pokoje, które są jeszcze tańsze. Obiekt znajduje się w spokojnej, malowniczej części Zakopanego, tuż przy Tatrzańskim Parku Narodowym. Co prawda nie oferuje gościom wyżywienia, ale cena i tak wydaje się być przystępna. Mimo to właścicielka mówi, że w tej chwili, jeśli chodzi o pierwszy miesiąc wakacji, posiada obłożenie ok. 30 proc.

W następnym zakopiańskim pensjonacie cena za nocleg z pełnym wyżywieniem wynosi 175 zł od osoby, bez wyżywienia - 135 zł. W kolejnym, jeśli ktoś decyduje się na dłuższy pobyt, to za nocleg ze śniadaniem musi zapłacić 130 zł. W przypadku krótszego pobytu cena za dobę jest o 20 zł wyższa.

W czeskim Trutnov za nocleg w pokoju dla dwóch osób zapłacimy ok. 1900 koron czeskich, a więc ponad 330 zł (ponad 160 zl za osobę). Za śniadanie dodatkowo zapłacimy 200 koron czeskich na osobę (35 zł). Jeżeli do pensjonatu przyjeżdżają większe grupy, cena jest niższa.

Jeszcze niższe ceny za nocleg w lipcu można zobaczyć w mieście Rokytnice nad Jizerou (670 koron, a więc niespełna 120 zł za zakwaterowanie ze śniadaniem - cena od osoby za noc) i Harrachovie (820 koron - ponad 140 zł za osobę).

Można zatem wywnioskować, że to nie ceny za nocleg zniechęcają polskich turystów do wypoczynku w Tatrach.

Aneta Polak, dziennikarka o2.pl

Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem stronyKliknij tutaj, aby wyświetlić