Mroczna turystyka. Szukają wrażeń tam, gdzie cierpieli ludzie
W poszukiwaniu ludzkiej tragedii
Nie wszystkich ciągną ośnieżone szczyty, złote piaski plaż czy wędrówki w tropikalnej gęstwinie. Mroczna turystyka, nazywana czasem żałobną, to rozrywka ludzi szukających wrażeń tam, gdzie inni znaleźli tylko cierpienie. W swojej ekstremalnej wersji tanatoturystyka przyciąga ludzi zafascynowanych śmiercią.
W literaturze fachowej wskazuje się trzy funkcje turystyki: wypoczynkową, poznawczą lub specjalistyczną. Anglojęzyczne dark tourism oraz thanatourism pojawiły się pierwszy raz w piśmie "International Journal of Heritage Studies" z 1996 roku. A.V. Seaton definiując te pojęcia wskazał trzy miejsca odwiedzane przez osoby uprawiające ten typ turystyki: Muzeum Linii Maginota, Muzeum poświęcone zabójstwu JFK i Muzeum Titanika. Cztery lata później na rynku pojawiła się książka "Dark Tourism: The Attraction of Death and Disasters". W tych i wielu kolejnych publikacjach powtarza się uwaga, że źródła takich podróżniczych fascynacji tragedią ludzką sięgają daleko w przeszłość.
Na zdjęciu słynna składnica książek w Dallas. Z jej okna w 1963 roku Lee Harvey Oswald miał oddać strzały w kierunku prezydenta Johna Fitzgeralda Kennedy’ego. Dziś jest tam poświęcone zamachowi Muzeum Szóstego Piętra.
Bliskość z cierpiącymi
W epoce średniowiecza śmierć była zawsze blisko, fizycznie i emocjonalnie. Rozmyślania nad ostatecznością stanowiłydla żyjących coś absolutnie naturalnego. W sztuce i literaturze liczne są przykłady scen męczeństwa świętych, krwawych bitew czy koszmarnych chorób.
Nie wszystkim wystarczał kontakt z obrazem, część chciała dostarczyć silniejszych emocji i pielgrzymowała. Ludzie podróżowali więc w miejsce kaźni świętych, oglądali relikwie, chodzili po tych samych miejscach i stąpali po tych samych kamieniach. Czasem mogli dotknąć wystawionych zwłok czy fragmentów ciała.
Na zdjęciu z Filipin tłum przygląda się współczesnemu męczennikowi. W Wielki Piątek wielu jemu podobnych daje sobie przybić dłonie i stopy do desek krzyża.
Ponure muzea
Kilkaset lat później ewolucja w sposobie nauczania historii, sposobie pojmowania dziedzictwa narodowego, ale i globalny rozwój komunikacji pozwolił przystosować te same potrzeby do współczesnego świata.
Tak narodziła się mroczna turystyka. Kiedyś fascynowała nas trupia sztuka i historie cierpienia świętych, dziś zwiedzamy cmentarze, muzea Holokaustu, niewolnictwa, tortur, stare więzienia, miejsca katastrof i zabójstw.
Na zdjęciu słynna brama do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu.
Śmierć pod wodą
1,5 mln Amerykanów każdego roku "pielgrzymuje" do zatopionego w 1941 r. w Pearl Harbour okrętu USS Arizona (grobowiec dla 1000 marynarzy).
Masowy mord
Tłumy przyciąga były obóz tortur Czerwonych Khmerów w Kambodży (do 2002 roku była tam mapa kraju z ludzkich czaszek).
Fascynacja Czarnobylem
Choć nadal skażone radioaktywnie, ukraińskie miasto Prypeć koło Czarnobyla fascynuje tysiące poszukiwaczy silnych wrażeń.
Ślady po wojnie
Atrakcją turystyczną mogą być też niesprzątnięte gruzy po wojnie (Liban, Francja) czy trzęsieniu ziemi (Chiny).
Na zdjęciu powyżej Mleeta w Libanie, zbudowane i zarządzane przez Hezbollah muzeum wojny z Izraelem.
Pamiątki z tragedii
W tej galerii pokazujemy najbardziej charakterystyczne miejsca na tym ponurym wakacyjnym szlaku.
Wszystkie należą do 5 kategorii stworzonych przez wspomnianego już A.V. Seatona, a powtórzone w opracowaniu Sławoja Tanasia "Tanatoturystyka – kontrowersyjne oblicze turystyki kulturowej", w 17 zeszycie "Peregrinus Cracoviensis" z 2006 roku:
- miejsca publicznej śmierci lub miejsc będących tego świadectwem;
- miejsca, gdzie odnotowano lub odkryto fakt masowej lub indywidualnej śmierci;
- miejsca i pomniki upamiętniające zmarłych (jak pokazane na zdjęciu powyżej muzeum Strefy Zero w Nowym Jorku)
- miejsca niezwiązane bezpośrednio ze zdarzeniem, a prezentujące materialne dowody śmierci lub je inscenizujące;
- miejsca inscenizacji lub symulacji śmierci;
Gdy brat zabija brata
Odwiedzający muzeum ludobójstwa w rwandyjskim Kigali robi zdjęcie czaszkom zabitych w 1994 członków plemienia Tutsi.
Ślady II wojny światowej
Ruiny miasteczka Oradour-sur-Glane zniszczonego w II wojnie światowej to olbrzymi pomnik ofiar masakry z 10 czerwca 1944 roku. Tego dnia Waffen SS zabiło wszystkie 642 żyjące tam osoby, a budynki wysadzono w powietrze. Decyzją prezydenta Charlesa de Gaulle'a miasteczka nigdy nie odbudowano.
Lekcja dla młodych
Na zdjęciu uczniowie odwiedzający muzeum poświęcone tragedii tsunami z 2004 roku w Banda Aceh w Indonezji.
By naród pamiętał
Beichuan kataklizm nawiedził 10 listopada 2008 roku. Położone w chińskiej prowincji Syczuan miasto zostało niemal zrównane z ziemią. Władze zdecydowały, aby pozostawić budynki w takim stanie, w jakim ocalały po wstrząsach - niezamieszkałe i zniszczone - i zrobiły z nich olbrzymie muzeum.