Najgorsze grzechy kierowców zimą. Też masz je na sumieniu?
Jak sobie radzić w tym okresie?
Zima to ciężki okres dla kierowców. Śnieg i mróz to wymagające warunki, z którymi musimy poradzić sobie nie tylko my, ale i samochody. Podróżując w tym czasie często nieświadomie popełniamy błędy. Warto je zauważyć i przynajmniej spróbować wyeliminować. Będzie to z pożytkiem dla nas i dla auta.
samochód zimą
Przecenianie swoich umiejętności
To podstawowy błąd wielu kierowców. Nieopanowanie samochodu ze względu na zbyt dużą prędkość to częsta przyczyna wypadków zimą. Podstawa to dostosowanie szybkości do panujących warunków. Długość drogi hamowania na śniegu czy lodzie jest diametralnie różna od tej na suchej nawierzchni. Skręcanie też może bywa problematyczne. Pamiętajmy zatem o zachowaniu odpowiedniej odległości od poprzedzającego nas pojazdu i nie wciskajmy za mocno gazu. W zakręty też wchodźmy wolniej.
Pośpiech do trudny orzech do zgryzienia dla silnika
Zimą szczególnie nie jest wskazany. Nie tylko ze względu na wspomniane już bezpieczeństwo, ale również na silnik. Olej w niskiej temperaturze ma podwyższoną lepkość i wolniej rozprowadza się po podzespołach. To z kolei sprawia, że energiczna jazda i zmuszanie silnika do wytężonej pracy tuż po starcie mogą spowodować poważne uszkodzenia. Przez kilka pierwszych minut lepiej ruszać łagodnie i nie przekraczać 2,5 tys. obr./min. Pozwólmy silnikowi choć trochę się rozgrzać.
Zbyt wczesne włączanie wycieraczek
Odśnieżyliśmy szybę, wsiadamy do pojazdu, ale okazuje się, że pojedyncze grudki śniegu jeszcze zostały. Nie chcemy jednak wysiadać i włączamy wycieraczki. To błąd. Ramiona w takiej sytuacji często po prostu wyrywają z lodu gumowe pióra, co często doprowadza do ich uszkodzenia. Z wycieraczek korzystajmy po uprzednim upewnieniu się, że nie są przymarznięte (oczyśćmy je z lodu), a najlepiej dopiero wtedy, kiedy przednie szyba choć trochę się nagrzeje. Dobrym pomysłem jest podniesienie ich na czas postoju.
Szybkie włączanie nawiewu
Zaparowane szyby aż proszą się o szybkie oczyszczenie nawiewem. Tuż po włączeniu silnika próżno jednak oczekiwać, że będzie z nich leciało ciepłe, suche powietrze. Jest dokładnie odwrotnie. Leci z nich zimny i (jeśli nie mamy klimatyzacji) wilgotny podmuch. Tak na pewno nie oczyścimy szyby. Do tego włączanie nawiewu tuż po uruchomieniu silnika sprawia, że ten wolniej się zagrzeje. Dmuchawy to bowiem jeden z elementów jego chłodzenia.
Wysiadanie z rozgrzanego samochodu
Jadąc autem staramy się utrzymywać w nim stosunkowo wysoką temperaturę – w końcu nie chcemy marznąć mając ten środek transportu. Gdy jesteśmy u celu, po prostu wysiadamy z samochodu, zamykamy drzwi i idziemy sobie. To błąd. Jeśli pojazd stoi na zewnątrz, następnego dnia najprawdopodobniej będziemy musieli skrobać szyby… od wewnątrz. Wszystko przez to, że nie przewietrzyliśmy auta z pary wodnej, która powstała choćby z wilgoci pochodzącej z naszych ubrań. Po zakończeniu podróży dobrze jest choć na chwilę otworzyć drzwi i zrobić mały przeciąg. W ten prosty sposób unikniemy porannego problemu.
Zakrywanie chłodnicy
Auta z kawałkiem kartonu z przodu to wbrew pozorom nie ostatni krzyk mody. Nie wygląda to co prawda zbyt atrakcyjnie, ale dzięki takiemu wynalazkowi silnik szybciej osiąga właściwą temperaturę i w krótszym tempie do kabiny zaczyna lecieć ciepłe powietrze. Takie rozwiązanie ma jednak pewien minus. Jeżdżąc z zakrytą chłodnicą ryzykujemy przegrzanie silnika. Wzrost temperatury powietrza (niekoniecznie zauważony przez nas), jazda na wyższych obrotach i... możemy mieć poważny problem.
Ciągnięcie drzwi na siłę
Przymarzanie to nic nowego zimą. Na parkingach często jesteśmy świadkami jak ludzie szarpią za drzwi, a te nawet nie drgną. Lepiej tego unikać. Są ku temu powody: możemy uszkodzić zamek, uszczelkę i samą klamkę. Jeśli jedne drzwi stawiają opór, dobrze jest sprawdzić czy któreś z pozostałych się otwierają (bagażnik w wielu autach też wchodzi w grę). Wówczas to przez nie wejdziemy do pojazdu i włączymy silnik w celu nagrzania wnętrza, co pozwoli nam na swobodne otwarcie drzwi. Jeśli żadne nie chcą się otworzyć, w miarę możliwości spróbujmy użyć suszarki do podgrzania ramek drzwi. Po takim incydencie dobrze jest nasmarować zamek i uszczelki. Dzięki temu opisywany problem nie powinien się przez jakiś czas pojawić.
Jazda nieodśnieżonym samochodem
Złym objawem pośpiechu (ale i czasami lenistwa) jest nieodśnieżenie pojazdu. Często na karoserii zostaje jeszcze sporo białego puchu, który zwiewany w czasie jazdy może skutecznie ograniczać widoczność dla kierowcy jadącego za nami. W najgorszym wypadku z naszego pojazdu może oderwać się solidny kawałek zamarzniętego śniegu i uderzyć w kogoś. Przypominamy – za jazdę nieodśnieżonym autem grozi nawet 500 zł mandatu. Lepiej zatem poświęcić te kilka minut i mieć problem z głowy.
Zbyt wczesne włączanie przeciwmgielnych
Często widzimy taki obrazek – pada stosunkowo nieduży śnieg, widoczność jest jak najbardziej poprawna, a z naprzeciwka nadjeżdża samochód na światłach przeciwmgłowych. Takie zachowanie jest sprzeczne z kodeksem ruchu drogowego. Przednie światła przeciwmgłowe włączamy dopiero wtedy, gdy widoczność jest zauważalnie mniejsza, a nie wtedy, kiedy tylko delikatnie prószy śnieg. Warto też przypomnieć, że tylne przeciwmgłowe włączamy wtedy, kiedy widoczność spadnie do zaledwie 50 m.
Nadmierne korzystanie z podgrzewanych siedzeń
Ten dodatek jest już bardzo popularny. W większości przypadków działa naprawdę szybko, dając przyjemne uczucie. Jeśli jednak nasza podróż jest krótka, lepiej tego nie włączać. Rozgrzane plecy w starciu z lodowatym powietrzem na zewnątrz pojazdu są na przegranej pozycji. Jeśli jedziemy w dłuższą trasę, podgrzewanie wyłączmy zanim dojedziemy do celu.