Polak ranny w pożarze. Wieści ze Szwajcarii. MSZ informuje
Władze Szwajcarii przekazały nowe informacje dotyczące ofiar pożaru, do którego doszło w kurorcie Crans-Montana. Do tej pory zidentyfikowano 113 spośród 119 osób rannych. Wśród nich znajduje się jeden obywatel Polski. - Jest hospitalizowany w Szwajcarii i znajduje się pod opieką rodziny - poinformował PAP rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór.
Rzecznik MSZ Maciej Wewiór potwierdził w rozmowie z Polska Agencja Prasowa, że resort posiada wstępne informacje o rannym Polaku. Jak zaznaczył, mężczyzna jest hospitalizowany na terenie Szwajcarii i przebywa pod opieką swojej rodziny. Na razie nie ujawniono szczegółów dotyczących jego stanu zdrowia.
Jeśli będzie konieczność jakiegokolwiek wsparcia ze strony naszej placówki, oczywiście jesteśmy gotowi do pełnej pomocy konsularnej — zapewnił rzecznik MSZ.
"Apokalipsa". Koszmar w Szwajcarii. Opowiedział, co widział
Bilans poszkodowanych i ofiar
Wśród zidentyfikowanych rannych jest 71 obywateli Szwajcarii, 14 Francuzów, 11 Włochów, czterech Serbów oraz po jednym obywatelu Bośni i Hercegowiny, Polski, Portugalii, Belgii i Luksemburga. Liczbę ofiar śmiertelnych wciąż szacuje się na około 40, jednak — jak podkreślają śledczy — dane te nie są ostateczne.
Leczenie także poza granicami Szwajcarii
Szef władz kantonu Valais Mathias Reynard zapowiedział, że około 50 rannych zostanie lub już zostało przetransportowanych do specjalistycznych ośrodków leczenia oparzeń poza Szwajcarią. Pomoc zaoferowało kilka państw, w tym Polska.
Premier Donald Tusk poinformował wcześniej, że Polska jest gotowa przyjąć poszkodowanych. Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka przekazała, że zabezpieczono 14 miejsc w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich, w tym cztery na oddziale intensywnej terapii.
Śledztwo w sprawie przyczyn pożaru
Prowadząca śledztwo prokuratorka kantonalna Beatrice Pilloud poinformowała, że przesłuchano już właścicieli lokalu — francuską parę, która nabyła bar w 2015 roku. Na obecnym etapie nikomu nie postawiono zarzutów.
Śledczy biorą pod uwagę wszystkie scenariusze, jednak coraz więcej wskazuje na to, że ogień mógł pojawić się od ogni bengalskich przymocowanych do butelek z szampanem, trzymanych zbyt blisko sufitu. Kolejne etapy postępowania obejmą m.in. analizę zabezpieczeń przeciwpożarowych, dróg ewakuacyjnych oraz liczby osób przebywających w lokalu w chwili tragedii.
Szeroko zakrojona akcja ratunkowa
Do akcji ratunkowej skierowano 40 karetek, 13 śmigłowców oraz dwa ciężkie pojazdy ratownicze. Od pierwszych godzin po tragedii na miejscu pracuje około 150 ratowników, lekarzy oraz psychologów medycyny ratunkowej. Część rannych wymagała intubacji i została wprowadzona w stan śpiączki farmakologicznej.
Szwajcarskie władze podkreślają, że działania ratunkowe i identyfikacyjne wciąż trwają, a pełny obraz tragedii poznamy dopiero po zakończeniu śledztwa.