Jak podaje "The Mirror", ponad 300 pasażerów lecących samolotem Emirates do Szanghaju przeżyło koszmar. Samolot Airbus A380, którym lecieli, został skierowany na lotnisko Hangzhou Xiaoshan z powodu gwałtownych burz uniemożliwiających lądowanie w miejscu docelowym.
Początkowo zakładano, że będzie to jedynie krótki postój. Z tego powodu nie przygotowano procedur imigracyjnych, które pozwoliłyby podróżnym opuścić pokład. W efekcie 373 pasażerów pozostało w samolocie przez ponad 10 godzin, zanim otrzymali zgodę na wyjście.
Sytuację dodatkowo pogorszyły warunki panujące wewnątrz maszyny. Według relacji pasażerów około godziny 3 nad ranem przestała działać klimatyzacja, a w kabinie zrobiło się bardzo gorąco. Wielu podróżnych narzekało również na brak bieżących informacji ze strony przewoźnika. "To, co miało być niewielkim zakłóceniem podróży, zamieniło się w koszmar" - opisywała gazeta "South China Morning Post".
Chiny: Spędzili 17 godzin w samolocie
Dodatkowe opóźnienia spowodowała także konieczność wymiany załogi. Zgodnie z przepisami personel nie mógł kontynuować pracy po przekroczeniu maksymalnego czasu służby, co wydłużyło procedury związane z opuszczeniem samolotu.
Łącznie pasażerowie i członkowie załogi spędzili na pokładzie ponad 17 godzin – około siedmiu godzin w powietrzu i kolejne 10,5 godziny na płycie lotniska.
Linie Emirates poinformowały, że po zakończeniu zdarzenia zapewniły pasażerom pomoc organizacyjną, w tym zakwaterowanie, wyżywienie i transport do miejsca docelowego. Przewoźnik przeprosił również wszystkich podróżnych dotkniętych wielogodzinnym opóźnieniem.