Rita Flores, znana wcześniej jako Margarita Konovalova, po wyjeździe z Rosji ujawniła kulisy – jak przekonuje – przymusowej współpracy z funkcjonariuszami FSB. W rozmowie z "The Guardian" twierdzi, że przerwała milczenie, bo liczy, iż osoby uwikłane w podobny mechanizm nacisków zdecydują się zerwać kontakty ze służbą.
Flores relacjonowała, że po opuszczeniu kraju po raz pierwszy od lat poczuła spokój. – Przez cały ten czas marzyłam, żeby się wyrwać i móc o tym wszystkim opowiedzieć – wyznała w wywiadzie dla "The Guardian".
Zatrzymania Pussy Riot i wzmożone represje po 2022 r.
Flores jest kojarzona z Pussy Riot od 2020 r., gdy zatrzymano ją po performansie w pobliżu Kremla. Jak opowiadała, w kolejnych latach wielokrotnie trafiała na krótko do aresztu, a służby miały ją obserwować i przeprowadzać przeszukania w jej miejscu zamieszkania.
WIDEOTak wyglądają wybory w Rosji. Głosowanie w cieniu wojny
Według jej relacji presja jeszcze wzrosła po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 r.
Rekrutacja przez FSB: groźby i pieniądze za podpis
Flores utrzymuje, że do jej zwerbowania doszło po przeszukaniu policyjnym w lutym 2023 r. Dwóch mężczyzn miało zostać w mieszkaniu i przedstawić się jako oficerowie FSB. Kobieta twierdzi, że grozili jej wszczęciem sprawy karnej w oparciu o przepisy wojennej cenzury – za wpis na Instagramie, w którym krytykowała rosyjskie zabójstwa w Ukrainie.
Wspominała też sugestię, że służby mogą doprowadzić do śmierci jej matki, jeśli nie podpisze dokumentów o współpracy.
Uwierzyłam im. Uwierzyłam, że mogą zrobić wszystko, o czym mówili. Mój strach był zbyt duży. Bałam się o rodzinę, ale też o siebie – mówiła Flores.
W zamian za podpisanie papierów miała dostawać jednorazowo 30 tys. lub 40 tys. rubli (ok. 1300-1800 zł po obecnym kursie).
Donosy na artystów i "dobry policjant, zły policjant"
Pierwsze zadania miały polegać na zbieraniu informacji o innych artystach i osobach o opozycyjnych poglądach z jej otoczenia oraz zdawaniu raportów FSB. Flores twierdzi, że jej "opiekunami" zostało dwóch oficerów: starszy – pojawiający się rzadziej i mający przedstawiać się różnymi nazwiskami – oraz młodszy, Ivan, z którym spotykała się najczęściej.
Starszy był nieuprzejmy, groził, obrażał mnie jako kobietę. To było jak spotkanie z ucieleśnieniem zła. Potem spotykałam się już tylko z Ivanem, a on był miły, koleżeński – wspominała.
Flores twierdzi, że usłyszała od Ivana zapowiedź "reedukacji" i sprowadzenia jej do roli "posłusznej żony". – FSB cię zreedukuje, ja cię zreedukuję, będziesz miała miłe i spokojne życie, pokochasz Rosję, będziesz mieć dzieci i będziesz posłuszną żoną – relacjonowała jego słowa.
Flores przyznała, że miała nie ujawniać faktu werbunku, ale powiedziała o tym wielu osobom. Jednocześnie twierdzi, że nie informowała tych artystów, których miała rozpracowywać, lecz próbowała odsunąć ich od siebie. Jej zdaniem miało to ograniczyć ryzyko, że przekażą jej wrażliwe informacje.
W jej relacji presja nie ustawała, a nawet "życzliwszy" Ivan miał okresowo podkreślać, że odmowa współpracy może skończyć się dotkliwie. Flores opowiadała o groźbach dotyczących matki oraz o sugestiach, że po wyjeździe za granicę służby szybko ją odnajdą.
Pytania o Piotra Wierzilowa i plan spotkania w Serbii
Flores twierdzi, że w maju jej "opiekunowie" zaczęli wypytywać o Piotra Wierzilowa – aktywistę łączonego wcześniej z Pussy Riot, mieszkającego w Ukrainie i walczącego w ukraińskiej armii przeciwko Rosji.
Według relacji Flores, FSB miała oczekiwać od niej informacji o Wierzilowie, w tym o jego adresie w Ukrainie. Później – jak twierdzi – funkcjonariusze mieli zasugerować wykorzystanie dawnej znajomości i zaaranżowanie spotkania w Serbii. Tam Wierzilow miał zostać porwany i zabity przez czekającą grupę FSB. W tym okresie Ivan – według jej słów – zaczął wypłacać jej 50 tys. rubli miesięcznie jako dodatkową zachętę.
Flores relacjonowała, że równolegle szukała sposobu na wyjazd z kraju. Wyszła za mąż we wrześniu, a decyzję przedstawiała jako element strategii, by uniknąć zadania związanego z Serbią. Twierdziła, że wcześniej służby miały jej zakazywać opuszczania kraju, a dopiero kontakt z prawnikiem Dmitrijem Zachwatowem uświadomił jej, że wyjazd może być realny.
Stworzyli rzeczywistość, w której czuła, że kontrolują wszystko, ale tak naprawdę wyjazd nie jest aż tak trudny – mówił Zachwatow.
Zachwatow i Flores nie ujawnili szczegółów ucieczki, tłumacząc to potrzebą ochrony metod mogących pomóc innym w przyszłości. Prawnik poinformował za to o uruchomieniu bezpiecznego kanału kontaktu dla osób znajdujących się w podobnym położeniu.
"Masowe zjawisko" i mieszane reakcje opozycji na emigracji
Flores podkreślała, że werbowanie informatorów w środowiskach aktywistycznych uważa za zjawisko powszechne. Twierdziła też, że zanim podpisała dokumenty, ktoś z jej otoczenia miał już na nią donosić – o czym miało świadczyć to, że FSB dysponowało intymnym nagraniem z jej udziałem.
Jej publiczne wyznanie o współpracy z FSB spotkało się – jak opisywała – zarówno z uznaniem części rosyjskiej opozycji na emigracji, jak i z krytyką za długi okres współpracy.
Masha Alekhina z Pussy Riot oceniła, że strach potrafi zmienić człowieka i ważne jest to, że Flores zdecydowała się opowiedzieć o całej sprawie po opuszczeniu Rosji. – To nie jest wielka tajemnica, że praca dla FSB nie jest niczym dobrym, ale strach potrafi zmienić człowieka – powiedziała Alekhina. – Ważne, że jest już poza krajem i że powiedziała głośno, co jej się przydarzyło. Nikt nie zginął i nikt nie trafił do więzienia z jej powodu, więc to dobra wiadomość – dodała.