11-latek zaatakował koleżankę toporkiem. Nie odpowie karnie

Do ataku doszło we wtorkowy poranek w szkole podstawowej w Ptakach koło Kolna. 11-letni chłopiec zranił 10-letnią koleżankę toporkiem. O jego dalszym losie zdecyduje sąd rodzinny. Jak informuje Polskie Radio Białystok, chłopiec nie może ponosić odpowiedzialności karnej.

11-latek, który zaatakował 10-latkę toporkiem nie poniesie kary.11-latek, który zaatakował 10-latkę toporkiem, nie odpowie karnie.
Źródło zdjęć: © Getty Images, Google Maps | NurPhoto
Karol Osiński

Do zdarzenia doszło przed godz. 8 w szkole podstawowej w Ptakach w województwie podlaskim. Według ustaleń policji 10-letnia uczennica mogła być przypadkową ofiarą. Dziewczynka miała jako pierwsza przechodzić obok łazienki, z której wyszedł 11-latek uzbrojony w toporek.

11-latek zaatakował 10-latkę w szkole

Oboje dzieci trafiło do Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Jak ustalił "Fakt", poszkodowana 10-latka ma wkrótce opuścić placówkę.

Sprawą zajmują się służby, a szkoła oraz lokalne władze zapewniają uczniom i pracownikom pomoc psychologiczną. Wójt gminy Turośl Piotr Niedbała w rozmowie z "Faktem" podkreślił, że wsparcie powinno objąć zarówno poszkodowaną dziewczynkę, jak i 11-latka.

– To dramat dwóch rodzin – powiedział samorządowiec.

Co stanie się z 11-latkiem?

Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Polskie Radio Białystok, 11-latek nie poniesie odpowiedzialności karnej. Wynika to z przepisów dotyczących osób, które nie ukończyły 13. roku życia.

– Jeżeli osoba w wieku poniżej 13 lat dopuści się takiego lub podobnego czynu, nie ponosi odpowiedzialności karnej. Do 13. roku życia prowadzone jest postępowanie wyłącznie na podstawie ustawy o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich – wyjaśnił w rozmowie z rozgłośnią rzecznik Sądu Okręgowego w Łomży, sędzia Jan Leszczewski.

Nie oznacza to jednak, że sprawa pozostanie bez dalszych konsekwencji. O losie chłopca zdecyduje sąd rodzinny.

11-latek nie może zostać umieszczony w zakładzie poprawczym. Sąd może natomiast zastosować wobec niego środki wychowawcze lub leczniczo-terapeutyczne. W zależności od decyzji może to oznaczać m.in. pobyt w szpitalu albo placówce resocjalizacyjnej.

Jak informuje lokalne radio, rodzina chłopca została również objęta nadzorem kuratora.

Wcześniej nie sprawiał problemów

Według nieoficjalnych ustaleń "Faktu" chłopiec wcześniej nie przejawiał w szkole zachowań agresywnych. Osoba znająca kulisy sprawy określiła go jako spokojnego ucznia.

Pomoc psychologiczna została już zaoferowana także pozostałym uczniom szkoły, nauczycielom oraz rodzicom. Władze gminy zapowiadają, że wsparcie będzie kontynuowane.

Wybrane dla Ciebie