Atak nożownika w Jarosławiu. Szkoły wydały pilny komunikat

Na terenie opactwa sióstr benedyktynek w Jarosławiu na Podkarpaciu doszło do ataku nożownika. Policja zatrzymała jedną osobę – 31-letniego obywatela Ukrainy. Jedna z pięciu zaatakowanych osób nie żyje. Szkoły wydały pilny komunikat w związku ze sprawą.

zdj. poglądowezdj. poglądowe
Źródło zdjęć: © Policja | Policja
Rafał Strzelec

Do zdarzenia doszło w czwartek (24 września) około godz. 9.30 na terenie opactwa w Jarosławiu (woj. podkarpackie). Jak przekazała policja, 31-letni obywatel Ukrainy zaatakował nożem czterech mężczyzn i jedną kobietę. Trzech księży w stanie zagrażającym życiu trafiło do szpitala. Niestety, jeden z nich zmarł.

– W tej sprawie prowadzone jest śledztwo prokuratorskie – mówi o2.pl aspirant sztabowy Anna Długosz, nie ujawniając szczegółów.

Atak w Jarosławiu. Szkoły wydają komunikaty

Po ataku, jak podaje Interia, szkoły w Jarosławiu otrzymały zalecenie, aby nie wypuszczać dzieci na zewnątrz. Jak sprawdziliśmy, na Facebooku jarosławskie placówki szkolne informują, że istnieje konieczność odebrania dzieci ze szkoły.

"Ważne informacje!! Prosimy o odebranie uczniów klas 1–3 oraz 4–5 osobiście przez rodziców po zakończonych zajęciach w szkole w związku z sytuacją na mieście. Uczniowie klas 6–8 samodzielnie wracają do domów po zakończonych zajęciach. W trakcie oczekiwania na rodziców uczniowie będą przebywać w świetlicy szkolnej" – czytamy w komunikacie.

Niemal taki sam komunikat opublikowała Szkoła Podstawowa nr 11 z Oddziałami Integracyjnymi w Jarosławiu.

"Ważna informacja! Prosimy o odbiór uczniów klas 1–3 oraz 4–5 przez rodziców lub osoby upoważnione, po zakończeniu zajęć w szkole, ze względu na obecną sytuację w mieście. Uczniowie klas 6–8 po zakończonych zajęciach wracają do domów samodzielnie. Dzieci oczekujące na odbiór przez rodziców będą przebywać pod opieką nauczycieli w świetlicy szkolnej. Dziękujemy za współpracę i prosimy o zachowanie spokoju" – przekazała szkoła.

Próbowaliśmy skontaktować się z placówkami szkolnymi w tej sprawie. Nie uzyskaliśmy komentarza, jednak podczas rozmowy w tle słychać było pracowników szkoły, którzy dzwonili do rodziców, aby wcześniej odbierali swoje pociechy. Przedstawiciele placówek przyznawali, że sytuacja jest napięta, a dyrekcje mają pełne ręce roboty.

Okoliczności ataku nie są na razie znane. Policja i prokuratura ograniczają się do krótkich komunikatów. Do sprawy z pewnością będziemy wracać.

Wybrane dla Ciebie