Najważniejsze informacje
- Do wypadku doszło w poniedziałek, 3 sierpnia, na drodze w miejscowości Sypień koło Łowicza (woj. łódzkie).
- Prokuratura wskazuje, że kombajn jechał z niezdemontowanym hederem i zajmował całą szerokość jezdni.
- Szkoła, do której uczęszczał 11-letni Wojtuś postanowiła go pożegnać
Społeczność Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Bednarach pożegnała 11-letniego Wojtka, który kilka dni temu zginął w tragicznym wypadku w miejscowości Sypień pod Łowiczem. We wpisie opublikowanym przez szkołę pojawiły się poruszające słowa o chłopcu, a także informacja o terminie jego pogrzebu.
Anioły przychodzą po tych, których kochają najbardziej. Wojtuś pozostanie na zawsze w pamięci Nauczycieli, Koleżanek, Kolegów i wszystkich, którzy mieli zaszczyt Go poznać - opublikowano na Facebooku.
Śmierć 11-latka poruszyła mieszkańców regionu. Chłopiec był związany nie tylko ze szkołą, ale także z lokalną społecznością. Według wcześniejszych informacji należał do Dziecięcej Drużyny Pożarniczej i marzył o tym, by w przyszłości zostać strażakiem
WIDEOPierwsza polska elektrownia jądrowa. Ruszył ważny etap
Jak czytamy w "Super Express", do tragedii doszło w poniedziałek, 3 sierpnia, gdy wybrał się na przejażdżkę hulajnogą po jednej z dróg w Sypieniu koło Łowicza (woj. łódzkie). Miał na głowie kask, ale doszło do wypadku, którego nie przeżył.
Prokuratura. Kombajn zajmował całą jezdnię
Według doniesień prokuratura ustaliła, że chłopiec na łuku drogi uderzył w jadący z naprzeciwka kombajn. Kluczowy miał być element zespołu żniwnego, czyli heder, którego kierowca nie zdemontował do przejazdu.
Tego dnia 11-latek poruszał się jednośladem po jednej z okolicznych dróg - opowiada Paweł Jasiak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi. - Z uwagi na gabaryty zespołu żniwnego, tzw. hedera, kombajn zajmował całą szerokość jezdni - dodał.
Prokuratura przekazała też, że 48-letni kierowca kombajnu nie miał wymaganego zezwolenia na przejazd pojazdu ponadgabarytowego i nienormatywnego wolnobieżnego po drodze publicznej. Śledczy wskazują również na brak pilotażu przez inny pojazd, a przy pokonywaniu zakrętu widoczność miała być ograniczona przez roślinność.
Mężczyzna usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Jak podano, grozi mu do ośmiu lat więzienia.