11 mln osób nie ma prądu. Rząd obwinia działania Trumpa
Mieszkańcy Kuby zmagają się z trudnościami w związku z ogólnokrajową awarią zasilania, która nastąpiła w obliczu pogłębiającego się kryzysu energetycznego. Oznacza to, że 11 milionów osób nie ma dostępu do prądu.
Na nagraniach udostępnionych przez agencje Associated Press widać rodziny, które siedziały przed domami, ochładzając się przed nocą nieustannego upału. Kubanka Yuneici Cecilia Riviaux bawiła się z dziećmi przy świecach i przygotowywała się do snu przy otwartych drzwiach domu. - Nie mam wentylatora na akumulator ani generatora. Nie mamy wyboru - przyznała kobieta.
W Hawanie przywrócono prąd szpitalom i 42 tysięcy mieszkańcom. Jest to trzecia poważna awaria zasilania na Kubie w ciągu ostatnich czterech miesięcy. Starzejąca się sieć energetyczna Kuby uległa drastycznemu pogorszeniu w ostatnich latach, co prowadzi do coraz częstszych codziennych przerw w dostawach prądu i awarii obejmujących całą wyspę.
Rząd obwinia jednak za swoje kłopoty blokadę energetyczną ze strony Stanów Zjednoczonych, po tym, jak w styczniu prezydent Donald Trump zagroził nałożeniem ceł na każdy kraj, który sprzedaje lub dostarcza ropę na Kubę.
Co więcej, Trump coraz śmielej mówi o "przejęciu" Kuby. - Wierzę, że będę miał zaszczyt przejęcia Kuby. Myślę, że mogę zrobić z nią, co chcę - powiedział ostatnio, podkreślając, że to "upadły kraj".