14-letni "Bandyta" wjechał e-hulajnogą w 7-latkę. Znamy okoliczności

Nastolatek, który wjechał hulajnogą w 7-letnie dziecko, ma pseudonim "Bandyta". Jego koledzy ujawniają w rozmowie z o2.pl, że miał już "doświadczenia z policją". Na co dzień mieszka w domu dziecka. Pojazd, którym potrącił Amelkę nie należał do niego. Wziął go od znajomego.

14-latek, który potrącił 7-latkę  znany jest jako "Bandyta"14-latek, który potrącił 7-latkę znany jest jako "Bandyta"
Źródło zdjęć: © Nadesłane
Marcin Lewicki

Dwa tygodnie temu (12 sierpnia) w Toruniu doszło do wypadku, który opisaliśmy jako pierwsi w Polsce. Rozpędzony na e-hulajnodze nastolatek potrącił 7-letnie dziecko. Amelka upadła głową na beton. Trafiła do szpitala. Jej stan zagrażał życiu.


WIDEO
Elektryczne potwory na chodnikach. Polska nie nadąża za hulajnogami


Jak udało nam się ustalić, sprawcą zdarzenia jest 14-letni (a nie jak wcześniej podawano 16-letni) podopieczny domu dziecka we Włocławku. Chłopak ma pseudonim "Bandyta". Jego koledzy ujawniają w rozmowie z o2.pl, że miał już wcześniej "doświadczenia z policją". Nie precyzują jednak, o jakie kwestie chodziło.

Nastolatek wielokrotnie jeździł do Torunia, gdzie ma znajomych. W dniu wypadku przebywał na terenie skateparku, nieopodal przystani AZS. Tam zobaczył kolegę, któremu zabrał hulajnogę.

Podchodzi do mnie "Bandyta" i pyta, czy może się przejechać z siodełkiem. Akurat założyłem na hulajnogę siodełko. Mówię mu, że nie ma takiej opcji. On jednak wsiadł i pojechał. Nie wiem, gdzie. Nie było go długo. Zaczęliśmy go szukać. Wtedy okazało się, że "Bandyta" wjechał w dziecko - relacjonuje chłopak, do którego należał pojazd, którym 14-latek potrącił Amelkę.

Nastolatek rozpędził e-hulajnogę i nie umiał nad nią zapanować. Zaczął slalom między przechodniami. Nie potrafił jednak ominąć 7-latki, która jechała na zwykłej hulajnodze. Doszło do zderzenia.

Z ustaleń o2.pl wynika, że e-hulajnoga nie należała ani do 14-latka, ani do jego kolegi. Pojazd był własnością ojca jednego z nastolatków. Mężczyzna może mieć teraz problemy, bo - jak wskazaliśmy w jednym z poprzednich tekstów - hulajnoga z siodełkiem nie jest w myśl prawa hulajnogą.

W przypadku, gdy pojazd ma siodełko, kodeks drogowy uznaje go za motorower. Musi mieć wtedy OC, lusterka, ważny dowód rejestracyjny i przegląd, a także tablice. Pojazd, który wjechał w Amelkę nie miał tych elementów.

Jak informują nasze źródła, sprawca zdarzenia wraz z kolegami próbowali ukryć siodełko, aby uniknąć większych problemów. Policjanci dysponują jednak bezpośrednimi nagraniami zdarzenia i relacjami świadków. - Siodełko fizycznie nie będzie konieczne, aby udowodnić czyn - słyszymy.

Nastolatek w momencie zdarzenia był trzeźwy. Próbował uciec, ale złapali go świadkowie. Nie został zatrzymany. Przebywa pod opieką pracowników domu dziecka. Jego sprawą zajmie się sąd rodzinny, po przekazaniu akt sprawy.

Stan zdrowia Amelki się poprawia. Być może operacja nie będzie konieczna

Jak udało nam się dowiedzieć, poprawia się stan zdrowia 7-latki, w którą wjechał nastoletni pirat drogowy. Amelka najprawdopodobniej nie będzie wymagała operacji głowy i wyjdzie niedługo do domu.

Lekarze w Bydgoszczy odsączyli Amelce płyn z głowy, a dzięki temu być może operacja nie będzie konieczna. Niedługo córka powinna wyjść ze szpitala - mówi o2.pl Zbigniew Czarnecki, tata 7-latki.

Wiadomo, że policja cały czas bada sprawę. Niedługo akta powinny trafić do sądu. Nastolatek nie będzie sądzony jak dorosły. Grozi mu pobyt w zakładzie poprawczym do ukończenia 21. roku życia.

Wybrane dla Ciebie