14-letni Mateusz utonął w Wiśle. Rodzina czeka na wydanie ciała

14-letni Mateusz utonął w Wiśle w Warszawie, a jego rodzice wciąż nie mogą odebrać ciała syna. Jak podaje "Fakt", rodzina uruchomiła zbiórkę pieniędzy, bo chce pochować chłopca w Ukrainie.

.14-letni Mateusz utonął w Wiśle. Rodzina czeka na wydanie ciała
Źródło zdjęć: © zrzutka.pl
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Do utonięcia 14-latka doszło 21 czerwca na prawym brzegu Wisły, przed Mostem Gdańskim w Warszawie.
  • Wynik testu DNA potwierdził tożsamość nastolatka, ale rodzice nadal czekają na decyzję prokuratury o wydaniu ciała.
  • Rodzina prowadzi zbiórkę, by zorganizować pochówek w Ukrainie, gdzie mieszkają krewni chłopca.

14-letni Mateusz zginął 21 czerwca w nurcie Wisły w Warszawie. Do tragedii doszło w rejonie mostu Gdańskiego. Według ustaleń służb na brzegu rzeki przebywało trzech nastolatków. Dwóch z nich weszło do wody. Jeden zdołał wrócić na brzeg, natomiast Mateusz zniknął pod powierzchnią. Natychmiast rozpoczęto szeroko zakrojoną akcję ratunkową z udziałem strażaków, policjantów, nurków oraz śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Niestety, po kilku dniach poszukiwań z Wisły wyłowiono ciało nastolatka

Matka chłopca podkreśla, że rodzina uciekła przed wojną, a mimo to doświadczyła dramatu już w Polsce. Jak relacjonuje "Fakt", rodzice Mateusza chcą, by pogrzeb odbył się w Ukrainie.

Rodzice mówią, że nie odbył się jeszcze pogrzeb, bo ciało chłopca nie zostało im wydane.


WIDEO
"Trzeba pamiętać". Podkreślił to po debiucie "Lewego"


Jeszcze nie było pogrzebu naszego syna, ponieważ jego ciało nie zostało nam zwrócone. Wynik testu DNA potwierdził, że to Mateusz, ale wciąż czekamy na decyzję prokuratury, kiedy będziemy mogli odebrać syna - tłumaczyła w rozmowie z "Faktem" pani Maria.

Decyzja o pochówku w Ukrainie ma dla rodziny wymiar praktyczny i emocjonalny.

Chcemy pochować naszego syna w Ukrainie, bo tam się urodził, to jego ojczyzna i tam mieszkają nasi krewni, którzy zawsze mogą pójść na jego grób - mówiła pani Maria, wyjaśniając, że rodzina planuje zostać w Polsce, ale nie wie, co przyniesie przyszłość.

Zbiórka na pochówek i głosy ze szkoły

W mediach społecznościowych pojawiają się poruszające wpisy osób, które znały 14-letniego Mateusza. Jedna z nauczycielek, pani Aga, napisała, że przez cztery lata była wychowawczynią chłopca. Jak wspomina, Mateusz – nazywany przez bliskich także Matwijem – jeszcze dzień przed tragedią uczestniczył w szkolnym wydarzeniu. Za kilka dni miał odebrać świadectwo zakończenia roku szkolnego.

Głos zabrała również pani Nina, która także uczyła nastolatka. W swoim wpisie podkreśliła, że Mateusz wychowywał się w "porządnej, pracowitej i kochającej się rodzinie". Uruchomiono zbiórkę na organizację pogrzebu chłopca. Do osiągnięcia wyznaczonego celu wciąż brakuje jeszcze kilku tysięcy złotych.

Środki ze zbiórki mają zostać przeznaczone na przewiezienie ciała z Polski do Ukrainy, dopełnienie wszystkich wymaganych formalności oraz organizację ostatniego pożegnania. Rodzina podkreśla, że chce zapewnić Mateuszowi godny pochówek i spokojne miejsce spoczynku wśród najbliższych

Wybrane dla Ciebie