Grzegorz zaginął w Tajlandii. Przerażające przypuszczenia. Detektyw ujawnia

Grzegorz Guziak z Goleniowa zaginął podczas pobytu w Bangkoku (Tajlandia). Na ciele 35-latka, krótko przed zniknięciem, pojawił się tajemniczy tatuaż. Międzynarodowy zespół detektywów sprawdza, czy jego zaginięcie może mieć związek z handlem ludźmi.

Tajemnicze zaginięcie Polaka w TajlandiiTajemnicze zaginięcie Polaka w Tajlandii
Źródło zdjęć: © Facebook
Danuta Pałęga

Najważniejsze informacje

  • Polak zaginął po wyjeździe do pracy w Bangkoku.
  • Na jego ciele pojawił się tajemniczy tatuaż wykonany niechlujnie.
  • Międzynarodowe służby nie wykluczają wątku handlu ludźmi.

Zniknięcie Grzegorza w Bangkoku budzi niepokój

Grzegorz Guziak, 35-letni mieszkaniec Goleniowa w województwie zachodniopomorskim, w kwietniu wyjechał do Tajlandii. O swojej decyzji poinformował rodzinę, tłumacząc, że podjął tam pracę. Kontakt z nim urwał się wkrótce po przyjeździe do Bangkoku, co od razu wywołało niepokój jego bliskich.

Według informacji "Dziennika Śledczego", rodzina mężczyzny od razu wszczęła poszukiwania. Do sprawy zaangażowany został międzynarodowy zespół detektywów, który prowadzi działania zarówno na terenie Tajlandii, jak i w Polsce. Jak podkreślają eksperci, badane są wszystkie możliwe scenariusze dotyczące losów Polaka.

Tajemnicze kobiety i nietypowy tatuaż

Detektywi prowadzący sprawę nie ukrywają, że pewne elementy tej historii wydają się niezwykłe. Siostra zaginionego, pani Małgorzata, zwróciła uwagę na relacje brata o dwóch kobietach, które miały pomóc mu w podpisaniu dokumentów tuż przed zniknięciem.

Brat mówił mi o wyjeździe do pracy. Opowiadał też o dwóch kobietach, które miały przyjść do niego z dokumentami do podpisania. Wtedy nie wiedziałam, że te informacje mogą mieć takie znaczenie. Dzisiaj wracam do każdej rozmowy z bratem i każdego szczegółu, który może pomóc ustalić, co się z nim stało – cytuje panią Małgorzatę "Dziennik Śledczy".

Dodatkowy niepokój wzbudza pojawienie się na ciele Grzegorza tatuażu ze znakami przypominającymi chińskie pismo.

Tatuaż zawiera znaki przypominające chińskie pismo i zwraca uwagę jego bardzo niestaranne wykonanie. Nie wiemy, kto go wykonał, w jakich okolicznościach powstał ani czy ma jakikolwiek związek z późniejszym zaginięciem. Nie traktujemy tatuażu jako dowodu przestępstwa. Traktujemy go jako kolejną niewyjaśnioną okoliczność, której nie możemy pominąć – stwierdził detektyw Dawid Burzacki, pracujący przy sprawie.

Hipoteza dotycząca handlu ludźmi

W sprawie zaginięcia kluczowa jest możliwość wystąpienia przestępstwa, którego mógł paść ofiarą Polak wyjeżdżający do pracy za granicę.

Nie wykluczamy, że pan Grzegorz mógł paść ofiarą handlu ludźmi lub innego przestępstwa. Chcę jednak bardzo wyraźnie podkreślić: jest to hipoteza, a nie ustalony fakt. Jednocześnie nie możemy udawać, że nie znamy mechanizmów działania grup przestępczych funkcjonujących w tej części świata – wyjaśnia detektyw.

Poszukiwania są kontynuowane zarówno na miejscu w Tajlandii, jak i przez rodzinę oraz służby w Polsce. Bliscy Grzegorza podkreślają, że każda wskazówka i szczegół dotyczący ostatnich chwil przed zniknięciem może być przełomowy. W tej chwili dla śledczych istotne jest szczegółowe odtworzenie ostatnich dni Polaka, jego kontaktów oraz osób, które mogły uczestniczyć w organizacji jego wyjazdu.

Tajlandia i Polacy za granicą – trudne sytuacje

Nie jest to pierwszy przypadek, gdy Polacy napotykają trudności podczas pobytu i pracy za granicą. Zaginięcie Grzegorza Guziaka pokazuje, jak ważne jest zachowanie ostrożności przed wyjazdem, weryfikowanie ofert pracy i informowanie bliskich o swoich planach. Sprawa prowadzona przez międzynarodowy zespół pozostaje w toku, a dalsze informacje mogą się pojawić wraz z postępami śledztwa.

Wybrane dla Ciebie