O sporze w parafii w małopolskich Cikowicach głośno było już kilka miesięcy temu. Do sprawy wróciła "Gazeta Wyborcza", opisując kolejną odsłonę konfliktu. Okazuje się, że wkrótce sołtys Cikowic, który odważył się wystąpić przeciwko proboszczowi, może stracić stanowisko.
Wójt gminy Bochnia Marek Bzdek potwierdził, że do urzędu trafił wniosek o odwołanie sołtysa wraz z podpisami. – Jest ich dokładnie 115, przy wymaganych około 70 – powiedział "Wyborczej". Zebranie wiejskie ma odbyć się prawdopodobnie pod koniec września lub na początku października.
Sołtys, 20-letni Kacper Frączek, w sierpniu dowiedział się, że członkowie rady sołeckiej dążą do jego odwołania.
Nie podali powodów, ale łatwo się domyślić, że chodzi o konflikt z proboszczem, bo wcześniej na tablicy ogłoszeń wywiesili pismo, w którym informują, że nie mają nic wspólnego z moimi działaniami w sprawie parafii, wysłali je również do wójta, biskupa i proboszcza - wyjaśnił "Wyborczej".
"Nie szanuje parafian"
Wcześniej pojawiły się liczne skargi pod adresem proboszcza parafii św. Antoniego Padewskiego w Cikowicach.
Ksiądz proboszcz na lekcji religii poszarpał przedszkolaka, nie szanuje parafian, dzieciom powiedział, że brzydko śpiewały na mszy, podniósł opłatę za wypominki - twierdził jeden z mieszkańców podczas czerwcowej rozmowy z "Wyborczą".
Jednym z punktów zapalnych stała się także świeżo wyremontowana kaplica w Damienicach. Parafianie zadbali o porządek, posadzili rośliny i zorganizowali majówkę. Ta inicjatywa miała nie spodobać się proboszczowi.
Wymienił zamki i zamknął kaplicę, choć Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego potwierdził, że nie wydał decyzji nakazującej jej zamknięcie.
Decyzja proboszcza wywołała oburzenie, ponieważ m.in. dzięki wiernym zebrano pieniądze na remont kaplicy. Zbiórki miały odbywać się co drugą niedzielę.
Ksiądz proboszcz kłamie z ambony. Ostatnio powiedział, że nadzór budowlany blokuje otwarcie kaplicy w Damienicach, ale kiedy zwróciłem się z oficjalnym pismem do nadzoru, okazało się, że nie przeprowadzał kontroli kaplicy, nie wykonywał pomiarów, nie wydawał zaleceń i nie prowadzi w tej sprawie żadnego postępowania - mówi "Wyborczej" Maciej Śleboda, sołtys Damienic.
Co na to kuria?
Ponad 160 parafian podpisało list do biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża z apelem o odwołanie proboszcza.
Żądamy przeprowadzenia szczegółowej kontroli funkcjonowania parafii, obejmującej zarówno kwestie duszpasterskie, organizacyjne, jak i finansowe – napisali.
Pojawił się też apel o wstrzymanie ofiar na tacę do czasu reakcji kurii. Sęk w tym, że parafianie nadal nie doczekali się odpowiedzi.
Ks. Ryszard Nowak, rzecznik tarnowskiej kurii, przekazał krótko: "Kuria nie udziela na ten temat komentarzy".
"Kto mieczem wojuje..."
Sam proboszcz, ks. Leszek Durlak, odcina się od inicjatywy odwołania sołtysa.
Odwołanie sołtysa to nie moja sprawa, to rada sołecka chce go odwołać, bo nie odpowiada im jego postawa, ja nie mam w tym żadnego udziału. Co zrobią ludzie, to ich sprawa - powiedział kapłan w rozmowie z "Wyborczą".
- Kto mieczem wojuje, od miecza ginie - dodał.