Najważniejsze informacje
- 15-letni Adam zmarł 1 września w krakowskim szpitalu po potrąceniu w Zadrożu.
- Do wypadku doszło 28 sierpnia wieczorem; chłopca odnalazł ojciec kilkaset metrów od domu.
- Podejrzany Konrad K. (26 lat) został zatrzymany 30 sierpnia i trafił do aresztu na trzy miesiące.
Był piątek, 28 sierpnia. 15-letni Adam wracał z korepetycji z matematyki w podkrakowskich Zielonkach. Wysiadł z busa w Zadrożu i ruszył w stronę domu. To była dobrze znana mu trasa, jednak nie wrócił na czas do domu. Rodzice zaczęli się niepokoić, a ojciec ruszył na poszukiwania. Pomocna okazała się lokalizacja telefonu nastolatka. Początkowo urządzenie wskazywało okolice kościoła.
Mężczyzna pojechał w to miejsce, ale syna tam nie było. Chwilę później lokalizacja telefonu pokazała inne miejsce - okolice ul. Kościelnej. Tam ojciec dokonał dramatycznego odkrycia.
Adam leżał nieprzytomny w polu, niedaleko drogi. Kilkaset metrów od własnego domu. W pobliżu znajdował się jego but. Na miejscu nie było natomiast kierowcy, który potrącił chłopca.
WIDEO32 lata od premiery "Mody na sukces". Tak wyglądają Brooke, Ridge i Taylor
Mieszkańcy Zadroża modlili się o zdrowie 15-latka, a wiadomość z krakowskiego szpitala przyszła we wtorkowe przedpołudnie, 1 września. Jak podaje "Fakt", chłopiec trafił do lecznicy w ciężkim stanie po potrąceniu na ul. Kościelnej, jednak lekarzom nie udało się go uratować.
W miejscu zdarzenia w Zadrożu pojawiły się znicze, a miejscowość pogrążyła się w żałobie. Mieszkańcy podkreślali też, że Adam niedługo miał rozpocząć naukę w liceum.
Ludzie byli solidarni, otoczyli modlitwą i się w niej zjednoczyli. Przyszli do kościoła, modlili się przez cały czas. Kościół był pełny - mówił ks. Mariusz z parafii w Zadrożu w rozmowie z "Faktem".
Duchowny zapowiedział też dalsze wsparcie dla rodziny chłopca.
Chcemy być dla rodziny wsparciem jako wspólnota parafialna. Wspomagamy ich modlitwą. Codziennie na różańcu całą rodzinę polecamy Panu Bogu, żeby sobie z tym poradzili - przyznawał rozmówca "Faktu".
Zatrzymanie Konrada K. i zarzuty po wypadku
Podejrzanego o spowodowanie wypadku Konrada K. (26 lat) zatrzymano w niedzielę rano, 30 sierpnia, w powiecie krakowskim. Kilka godzin wcześniej policjanci znaleźli samochód, który brał udział w wypadku. Auto było ukryte w szopie należącej do babci 26-latka.
Mężczyzna usłyszał zarzuty spowodowania wypadku, ucieczki z miejsca zdarzenia oraz picia alkoholu po wypadku. Przyznał się do winy. Sąd zdecydował, że 26-latek trafi do aresztu na trzy miesiące.
Kierowca zorientował się o uderzeniu w pieszego i początkowo odjechał, ale po kilku minutach wrócił na miejsce, a następnie miał rzekomo zadzwonić na numer alarmowy. Śledczy weryfikują obecnie prawdziwość tych wyjaśnień.