15-letnia Oliwia nie żyje. "Tu nie przyjechał ratunek"

"Uwaga" TVN zajęła się sprawą 15-letniej Oliwii. Dziewczynka zmarła dwa tygodnie po wypadku. Prokuratura bada, czy podczas interwencji medycznej nie doszło do zaniedbania ze strony lekarza. - Córka nie miała podanych właściwych leków. Nie była zabezpieczona w transporcie, tak jak należy - twierdzi matka dziecka.

Oliwia nie żyje. Badają, czy lekarz działał właściwieOliwia nie żyje. Badają, czy lekarz działał właściwie
Źródło zdjęć: © Getty Images | NurPhoto, Uwaga TVN
Rafał Strzelec

Jak przypomina "Uwaga", 15-letnia Oliwia została potrącona w drodze do szkoły przez samochód, którym kierowała kobieta. Kierująca twierdziła, że nie widziała dziewczynki. Na miejsce przyjechało pogotowie ratunkowe. Oliwka doznała poważnego urazu głowy. "Uwaga" rozmawiała z kobietą, która była świadkiem zdarzenia.

- Przyjechała trzyosobowa załoga pogotowia. Ratownik, ratowniczka i lekarz. Ratownik na pewno miał torbę i została ona otworzona, ale zaraz została zamknięta. Lekarz podszedł, spojrzał na dziecko z góry, na głowę, a potem przeszedł się w stronę nóg, spojrzał znowu. Potem znowu wrócił do głowy, nachylił się, zbadał tętno i stwierdził: "Zabieramy". I to było wszystko. I po prostu położono ją na deskę - relacjonuje kobieta.

Jak dodała, dziecko zaczęło drżeć. Nieopodal kobiety będącej świadkiem zdarzenia stał nauczyciel. - Od razu we dwoje naraz powiedzieliśmy: "To nie powinno tak wyglądać" - stwierdziła rozmówczyni "Uwagi".

- Zawsze mamy przeświadczenie, że jeżeli przyjeżdża karetka, to możemy być spokojni. A tu nie przyjechał ratunek. Tu moim zdaniem przyjechała śmierć. Tak to wszystko wyglądało - stwierdziła kobieta.

Śmierć Oliwii w szpitalu. Doniesienia do prokuratury

Oliwia trafiła na SOR w jednym z radomskich szpitali. - Miałem nadzieję, że z tego wyjdzie. Żona zaczęła płakać. Wyszedł do nas pan doktor, przytulił. Powiedział, że jest uraz mózgu, że jej stan jest bardzo ciężki - mówi "Uwadze" ojciec 15-latki. Niestety, po dwóch tygodniach Oliwia zmarła.

Po śmierci Oliwii dwóch lekarzy złożyło zawiadomienie do prokuratury. "Ich zdaniem lekarz, który przyjechał karetką, miał dopuścić się zaniedbań polegających na niewykonaniu wymaganych procedur medycznych przy udzielaniu pomocy poszkodowanej" - podaje "Uwaga".

- Zapytaliśmy o tego lekarza i o zawiadomienie. Doktor potwierdziła, że miały miejsce bardzo duże zaniedbania. Powiedziała, że chodzi o brak intubacji dziecka. Córka nie miała podanych właściwych leków. Nie była zabezpieczona w transporcie, tak jak należy - mówi matka Oliwii, która rozmawiała z dyrektorką lecznicy.

Lekarze sygnaliści nie chcą rozmawiać, jednak "Uwaga" dotarła do pracownika medycznego, który miał tego dnia dyżur. - Przywieziono ją totalnie niezabezpieczoną, prężącą się, wygiętą, nieprzytomną. Bez żadnego zabezpieczenia, bez monitorowania - mówi rozmówca "Uwagi".

Jak dodał, 15-latka powinna być zaintubowana i podłączona do respiratora. Lekarze powinni dać jej także odpowiednie leki. - Ona przyjechała z bardzo niską saturacją. Prawdopodobnie udusiła się podczas transportu. Przez wiele minut była niedotleniona, więc następuje obrzęk mózgu, a w następstwie obumarcie pnia mózgu i śmierć - twierdzi rozmówca "Uwagi".

Tak broni się lekarz

Reporter programu dotarł do lekarza, którego dotyczy zawiadomienie. Ten przekazał, że dziecko "miało założone wkłucie, dostało pyralginę, dostało płyny, tlen i było odsysane". Jak stwierdził, jego zdaniem nie było potrzeby intubacji. - To była śmierć mózgowa na miejscu, to było nie do przeżycia - uważa medyk.

- On jej nie ratował. Po prostu ją przewiózł i tyle. I dlatego myślę, że lekarze z SOR-u już nie wytrzymali, jak zobaczyli taką dziewczynkę, tak przywiezioną, tak niezabezpieczoną, w tak skandaliczny sposób przekazaną, to ich serce, godność, nie pozwalały na to, żeby nie zawiadomić prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa - komentuje pracownik medyczny, który rozmawiał z "Uwagą".

Śledztwo w sprawie działań lekarza podczas interwencji z udziałem Oliwki trwa od pół roku. Według informacji "Uwagi" osób, którymi medyk zajmował się w nienależyty sposób, może być więcej.

Wybrane dla Ciebie