18 lipca na autostradzie A1 doszło do obywatelskiego zatrzymania pijanego kierowcy. Auto zjeżdżało ze swojego pasa na prawo i lewo, niemal ocierając się o bariery ochronne, w pewnym momencie uderzając bokiem w ciężarówkę. Jeden z kierowców zareagował od razu, gdy samochód zatrzymał się.
Gdy Audi stanęło, zatrzymałem się za nim, podbiegłem do auta. Gdy otworzyłem drzwi, zobaczyłem, jak pasażer usiłuje się przesiadać na miejsce kierowcy - mówi pan Paweł w rozmowie z Gazetą Wyborczą.
W ujęciu kierowcy brali udział dziennikarze TVN24 i zawodowy żołnierz. - Z naszej strony wielkie słowa uznania dla tych osób - mówi o2.pl prok. Tomasz Ozimek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.
Skrajna nieodpowiedzialność i zwolnienie do domu
Na interwencję przyjechali policjanci z Zabrza. Po zbadaniu alkomatem okazało się, że 37-latek miał w wydychanym powietrzu 2,7 promila alkoholu, a do tego dwa czynne sądowe zakazy prowadzenia pojazdów. Trafił na komisariat w Woźnikach, ale został wypuszczony. Do domu miał go odwieźć znajomy.
Policjanci konsultowali się z prokuratorem dyżurnym z Lublińca, który postanowił zwolnić mężczyznę. Po analizie wstępnych informacji Prokurator Okręgowy w Częstochowie wszczął postępowanie służbowe. To ma na celu wyjaśnienie okoliczności i zasadności podjętej decyzji - dodaje prok. Ozimek.
Wiadomo, że 37-latek to mieszkaniec województwa łódzkiego. Samochód marki Audi A8, którym jechał, nie należał do niego. Auto trafiło na policyjny parking. Pierwsi świadkowie obywatelskiego zatrzymania już zostali przesłuchani.