Na początku sierpnia 35 funkcjonariuszy Państwowej Straży Pożarnej wyleciało z krakowskiego lotniska Balice do Hiszpanii, aby wspomóc hiszpańskich strażaków w walce z pożarami lasów.
W misji modułu GFFF Poland (Ground Forest Fire Fighting - wyspecjalizowany zespół ratowniczy utworzony z zasobów PSP) od 1 do 31 sierpnia weźmie udział 105 ratowników. Strażacy będą działać rotacyjnie w trzech grupach w regionie Kastylia-La Mancha, w dwóch różnych miejscach - w stolicy regionu Toledo i miejscowości Cuenca.
Naszym głównym zadaniem jest gaszenie pożarów lasów z ziemi, na terenach niezurbanizowanych, trudnodostępnych. Nie używamy dużej ilości wody, w dużej mierze pracujemy z narzędziami ręcznymi, bazujemy na odpowiedniej taktyce dogaszania pożarów lasów - wyjaśnia o2.pl dowódca strażaków mł. bryg. Jakub Siczek.
Jak słyszymy, moduł dociera do pożaru pieszo, często w górzystym, trudno dostępnym terenie, zabierając na plecach całe niezbędne wyposażenie (narzędzia ręczne, m.in. pilarki do usuwania materiału palnego, przenośne pompy).
Wszystko nosimy na plecach, dlatego musimy ograniczać ilość zabieranej wody. Jeśli teren jest trudno dostępny, to rozstawiamy zbiorniki przenośne i helikoptery zrzucają nam wodę, żebyśmy mogli ją pobierać. Jeżeli pojawiają się małe zarzewia ognia, to za pomocą pomp i węży dogaszamy pożary albo zraszamy pasy oddzielenia pożarowego, żeby pożar się nie rozprzestrzenił - dodaje dowódca.
Jedną z technik walki z pożarami jest także kontrolowane wypalanie. Co prawda w Polsce taka metoda nie jest stosowana, ale polscy strażacy umieją to robić i w razie konieczności w określonych przypadkach mogą jej użyć.
Strażacy wykorzystują ogień, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się pożaru - mówi nam dowódca strażaków. - W tym celu wypalamy cały materiał palny, roślinność (tzw. zielone paliwo) na określonej szerokości i długości. To jest bardzo skomplikowany proces, który wymaga właściwej analizy i odpowiedniego przygotowania. Najczęściej jest on realizowany w nocy, ze względu na to, że wtedy jest mniejsza intensywność pożaru, mniejsza prędkość wiatru, a my możemy kontrolować proces wypalania - tłumaczy.
Różnice między Polską a Hiszpanią
Jak podkreśla nasz rozmówca, "system jest kompletnie inaczej skonfigurowany". W Polsce strażacy służą w jednostkach ratowniczo-gaśniczych i na co dzień wyjeżdżają do wszystkich zdarzeń - do wypadków, pożarów domów i mieszkań. Usuwają też skutki powodzi i nawałnic.
Hiszpańscy strażacy, z którymi współpracują Polacy, zajmują się tylko gaszeniem pożarów lasów.
Ponieważ Hiszpania latem jest szczególnie narażona na pożary lasów, funkcjonują tam wyspecjalizowane jednostki, które zajmują się wyłącznie ich gaszeniem. Latem szkolą się i reagują na wezwania, zimą odpowiadają za kontrolowane wypalanie i budowanie infrastruktury, która pozwoli im łatwiej docierać do określonych regionów w razie zagrożenia - wyjaśnia mł. bryg. Siczek.
Jak podkreśla, hiszpańscy strażacy wykorzystują podobne narzędzia, ale "w dużej mierze opierają się na lotnictwie, mają wiele statków powietrznych, które mogą zrzucać wodę".
W Polsce PSP nie ma takich zasobów. Podczas pożarów lasów wykorzystujemy albo policyjne statki powietrzne Black Hawk albo Dromadery - zaznacza strażak.
Okazuje się jednak, że różnic jest więcej.
Hiszpanie w swoim komponencie operacyjnym nie mają ratowników medycznych ani zabezpieczenia medycznego. Zgodnie z naszymi zasadami modułowymi każda sekcja musi posiadać ratownika medycznego - zaznacza dowódca. - My czasami wychodzimy 2,3 kilometry w głąb lasu, bez dostępu do samochodu, pracujemy z wykorzystaniem niebezpiecznych narzędzi, więc zawsze komuś może się coś przydarzyć - dodaje.
51 stopni Celsjusza
Pod koniec lipca wybuchł jeden z największych pożarów w historii regionu Kastylia-La Mancha.
Po naszym przylocie już pierwszego dnia zostaliśmy zadysponowani do tego pożaru. Przez warunki pogodowe ogień szybko się rozprzestrzeniał. Przez 12 godzin, w bardzo trudnym terenie, pracowaliśmy ramię w ramię z hiszpańskimi strażakami - podkreśla nasz rozmówca.
Jak słyszymy, w ostatnich dniach sytuacja uległa poprawie, a ryzyko pożarowe się zmniejszyło. Ta chwila wytchnienia nie trwała jednak długo. W piątek, 7 sierpnia, ponownie zaczął obowiązywać wysoki, 4. w 5-stopniowej skali poziom zagrożenia pożarowego. Na miejscu panują skrajne warunki pogodowe.
Z naszej perspektywy największym wyzwaniem jest temperatura. Od wczoraj mamy 38 stopni Celsjusza. Gdy w piątek, ok. godz. 16.00, strażacy pojechali do jednej z baz, wsiadając do samochodu zobaczyli temperaturę 51 stopni na zewnątrz, w słońcu. Są to ekstremalne temperatury i warunki do pracy - podkreśla mł. bryg. Siczko w rozmowie z o2.pl.
Każdy strażak, który chce być członkiem GFFF, musi przejść dodatkowy test sprawności. Jak słyszymy, rekrutacja trwała przez ponad miesiąc. Obecnie mamy 300 strażaków, którzy - zgodnie z decyzją komendanta głównego - mogą zostać delegowani do działań poza granicami kraju.