O sprawie informuje w komunikacie prasowym Nadwiślański Oddział Straży Granicznej. Okazuje się, że incydent zdarzył się w czwartek, 20 sierpnia 2026 r.
Funkcjonariusze z Grupy Interwencji Specjalnych Placówki Straży Granicznej Warszawa–Okęcie otrzymali zgłoszenie dotyczące pasażerki, która podczas odprawy biletowo-bagażowej miała powiedzieć, że w swoim bagażu posiada dwie bomby - czytamy w przekazie.
62-latka zażartowała na lotnisku w Warszawie. "Podróżną odizolowano"
Mundurowi bez zastanowienia udali się na miejsce, gdzie pracownik stanowiska odprawy potwierdził, że z ust kobiety padła taka deklaracja. Przewoźnik wycofał 62-latkę z rejsu do Malagi.
Podróżną odizolowano od osób postronnych, a następnie wraz z jej bagażem poddano sprawdzeniu pod kątem posiadania przedmiotów niebezpiecznych. Kontrola nie wykazała obecności materiałów ani przedmiotów mogących stanowić zagrożenie - przekazano w komunikacie.
Po zakończeniu czynności kobieta przyznała, że jej wypowiedź była tylko głupim żartem. Straż Graniczna podkreśliła w swoim wpisie, że w tego typu sytuacjach służby muszą reagować natychmiast, bo każda informacja o bombie lub innym niebezpiecznym przedmiocie traktowana jest jak realne zagrożenie.
Mandat 500 zł za nieuzasadniony alarm
62-letnia pasażerka dostała 500 zł mandatu za wywołanie bezpodstawnego alarmu i utrudnianie pracy służbom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo na lotnisku. Kara została nałożona na podstawie Prawa lotniczego (art. 210 ust. 1 pkt 5a ustawy z 3 lipca 2002 r.).
Straż Graniczna przypomina, że nawet jeśli ktoś nie zamierza spowodować zagrożenia, tego typu słowa zawsze uruchamiają procedury bezpieczeństwa i mogą zakłócić funkcjonowanie lotniska.
"To był tylko żart" - jak podkreślają funkcjonariusze - nie zatrzymuje obowiązkowych procedur bezpieczeństwa.