9-letni Fabian nie żyje. Jej córka była w samochodzie. "Bardzo mi jest przykro"

Dziewięcioletni Fabian zmarł po potrąceniu przez BMW, które wjechało na chodnik w Kuźnicy Starej (woj. śląskie). Gdy rodzina chłopca pogrążona jest w żałobie, głos zabrała matka 32-letniej kobiety, która jechała w samochodzie. W rozmowie z "Faktem" opowiedziała o tragicznym wypadku.

.9-letni Fabian nie żyje. Jej córka jechała w samochodzie. "Bardzo mi jest przykro"
Źródło zdjęć: © Policja
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • BMW wypadło z drogi i na chodniku potrąciło jadącego na rowerze dziewięcioletniego Fabiana, który zmarł w szpitalu.
  • Policja przekazała, że kierowca i pasażerowie byli trzeźwi, pobrano im też krew do badań na obecność substancji odurzających.
  • W samochodzie znaleziono ponad 26 g środków odurzających; 39-letni kierowca miał pięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów.

Do tragicznego wypadku doszło wieczorem 29 lipca w Kuźnicy Starej (woj. śląskie). Rozpędzone BMW wjechało na chodnik i potrąciło jadącego na rowerze 9-letniego Fabiana. Chłopiec znajdował się zaledwie kilkaset metrów od domu. Jak podaje "Fakt", był jedynakiem.

Dziecko doznało rozległych obrażeń. Na miejscu ratownicy przez długi czas prowadzili reanimację, po czym przetransportowano je do szpitala. Mimo wysiłków lekarzy 9-letni Fabian zmarł.

W BMW jechały cztery osoby: 39-letni Jakub, który prowadził auto, oraz troje pasażerów, w tym 32-letnia Karolina 33-letni mężczyzna. Matka Karoliny w rozmowie z dziennikarką "Faktu" mówiła, że córka wyszła z domu po telefonie i była umówiona ze znajomym.


WIDEO
Dzieli ich 27 lat. Oczekują narodzin drugiego dziecka


Był straszny huk na drodze. Żeśmy wyskoczyli na drogę zobaczyć, co się dzieje - mówiła pani Bożena.

Kobieta przyznała, że jest jej ogromnie przykro z powodu śmierci 9-letniego Fabiana i wyraziła współczucie jego bliskim. - Bardzo mi jest przykro. Współczuję - powiedziała pani Bożena. Wcześniej, odnosząc się do udziału swojej córki w sprawie, podkreślała: - Ona tylko jechała.

Jak przekazała policja, wszystkie osoby podróżujące BMW były trzeźwe. Od kierowcy oraz pasażerów pobrano jednak krew do badań, które mają wykazać, czy w chwili wypadku znajdowali się pod wpływem środków odurzających. Funkcjonariusze znaleźli również narkotyki w samochodzie.

Zakaz prowadzenia dla kierowcy

39-letni kierowca BMW nie powinien w ogóle prowadzić samochodu. Jak przekazał prok. Tomasz Ozimek, rzecznik częstochowskiej prokuratury, mężczyznę obowiązywał pięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów, który uprawomocnił się na początku lipca.

Zakaz był konsekwencją wcześniejszej sprawy, w której – według śledczych – nie zatrzymał się do policyjnej kontroli, uciekał przed funkcjonariuszami i miał znajdować się pod wpływem środków odurzających.

Do tragedii odnieśli się również świadkowie wypadku, którzy jako pierwsi ruszyli z pomocą 9-letniemu Fabianowi. Według ich relacji przekazanych "Faktowi" osoby podróżujące BMW po zdarzeniu zachowywały się chaotycznie i nie miały podejść do ciężko rannego chłopca. Świadkowie twierdzą, że to oni natychmiast rozpoczęli walkę o jego życie, prowadząc reanimację do czasu przyjazdu służb ratunkowych.

Po wypadku miejsce zostało zabezpieczone przez policję. Funkcjonariusze wraz z technikiem kryminalistyki przez wiele godzin zbierali ślady i ustalali przebieg tragedii. Wszystkie okoliczności zdarzenia wyjaśnia śledztwo prowadzone pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Częstochowie.

Najważniejsze jest, aby wszyscy użytkownicy ruchu przestrzegali przepisów, a także wykazywali się rozsądkiem i wzajemnym szacunkiem, tak aby każdy szczęśliwie mógł dotrzeć do zamierzonego celu podróży - apelowała po wypadku policja.
Wybrane dla Ciebie