Najważniejsze informacje
- Według doniesień rosyjscy inżynierowie mają korzystać z chińskich podzespołów do masowej produkcji tańszego uzbrojenia, co ma naruszać międzynarodowe sankcje.
- Media opisują nowe konstrukcje: drony typu Geran oraz drony-"rakiety" Banderol, które mają łączyć niską cenę z nowoczesną elektroniką.
- Szacunki wskazują, że Geran-5 i Banderol mogą kosztować ok. 100 tys. dolarów za sztukę, gdy amerykańskie Tomahawk mają kosztować ponad 2 mln dolarów.
Nowe rosyjskie konstrukcje mają być odpowiedzią na coraz skuteczniejszą ukraińską obronę powietrzną. Jak informuje UNIAN, Moskwa rozwija kolejne wersje dronów, które mają być trudniejsze do wykrycia i przechwycenia. W grę wchodzą m.in. silniki odrzutowe oraz rozwiązania elektroniczne zwiększające możliwości maszyn.
Ważnym elementem całej układanki mają być komponenty z Chin. Według opisywanych informacji ich wykorzystanie może pozwalać Rosji na szybszą produkcję dużych partii uzbrojenia, a jednocześnie utrzymanie kosztów na stosunkowo niskim poziomie.
Ukraińskie źródła miały łączyć chiński trop z analizą elementów znalezionych we wrakach zestrzelonych bezzałogowców. To kolejny sygnał, że sankcje nie zatrzymują rosyjskich prób zdobywania potrzebnych podzespołów.
WIDEOKoszmar w Legnicy. Nie żyje 49-latek. Dwie osoby zatrzymane
Na celowniku znalazły się m.in. drony Geran oraz Banderoł. Ich założenie jest proste: mają być znacznie tańsze od klasycznych pocisków manewrujących, ale nadal zdolne do zadawania poważnych strat. Rosjanie mają łączyć stosunkowo proste, masowo produkowane rozwiązania z technologiami poprawiającymi zasięg, prędkość i odporność na obronę przeciwlotniczą.
I właśnie cena może być tutaj jednym z najważniejszych atutów Rosji. Według przytoczonych szacunków drony Banderoł oraz Geran-5 kosztują około 100 tys. dolarów za sztukę.
Dla porównania cena amerykańskiego pocisku manewrującego Tomahawk i podobnych konstrukcji może przekraczać 2 mln dolarów. Dla obrońców oznacza to poważny problem – tani dron może bowiem zmusić obronę powietrzną do użycia znacznie droższych środków przechwytujących.
Presja na Ukrainę, USA i NATO
Rosja mocno stawia na tempo produkcji, podczas gdy Ukraina ma w tym zakresie znacznie trudniejsze zadanie. Kijów pokazał już, że potrafi szybko opracowywać nowe rozwiązania, ale problemem pozostają mniejsze możliwości przemysłowe i trudniejsze planowanie na dłuższą metę.
Jednocześnie USA i państwa NATO zwiększają produkcję uzbrojenia, w tym pocisków przeznaczonych do systemów Patriot. Chodzi o to, by nowe technologie nie kończyły się na prototypach, ale jak najszybciej trafiały do seryjnej produkcji.
To jednak nie jest wyłącznie wyścig między Rosją, Ukrainą i NATO. Coraz większe znaczenie ma wymiana doświadczeń między Rosją, Iranem i Koreą Północną. Rozwiązania sprawdzane na ukraińskim froncie są analizowane i rozwijane także poza nim, a doświadczenia z innych konfliktów mogą wracać na pole walki.
W przypadku dronów i amunicji krążącej liczy się więc nie tylko to, kto stworzy lepszą broń, ale przede wszystkim kto szybciej wyprodukuje jej tysiące i wprowadzi je do użycia.