Afera w Malborku. Komendant przed sądem. Są nagrania
Komendant Straży Miejskiej w Malborku stanął przed sądem w sprawie prowadzenia auta bez uprawnień. Jak relacjonuje Radio Gdańsk, podczas rozprawy nie przyznał się do winy i nie złożył wyjaśnień. Kluczowe są nagrania.
W czwartek sprawa komendanta trafiła na wokandę Sądu Rejonowego w Malborku. Mężczyzna nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Złożył też wniosek o odroczenie rozprawy, argumentując, że chce zapoznać się z materiałem dowodowym. Sąd nie uwzględnił tego wniosku.
Prosiłbym o odroczenie rozprawy, ponieważ chciałbym się zapoznać z materiałem dowodowym w postaci płyt z nagraniami - cytuje Radio Gdańsk wypowiedź szefa malborskiej straży miejskiej.
Jak opisuje Radio Gdańsk, w trakcie czwartkowej rozprawy sąd przesłuchał sześciu świadków. Wśród nich byli urzędnicy oraz strażnicy miejscy, a więc także podwładni komendanta. Część z tych osób miała dostęp do miejskiego monitoringu rejestrującego zdarzenia na dziedzińcu malborskiego magistratu.
To właśnie nagrania mają być najważniejszym dowodem w postępowaniu. Monitoring w Malborku jest nadzorowany przez straż miejską.
Policjanci z Tczewa ustalili, że komendant miał jeździć do pracy prywatnym samochodem. Nie posiadał wówczas uprawnień do kierowania. Przesłuchiwani świadkowie nie potrafili jednak jednoznacznie potwierdzić, czy siedział za kierownicą.
Do pracy przyjeżdżał samochodem, czasem rowerem albo pieszo. Nie pamiętam jak było w lutym. Jeżeli ktoś wjeżdża na teren zaplecza i widzę, że szlaban się podnosi, to znaczy, że ten ktoś musi posiadać pilota - cytuje Radio Gdańsk wypowiedź jednego ze świadków. - Wszystkie osoby funkcyjne pracujące w urzędzie miasta mają własne piloty. My w ogóle tego nie kontrolujemy - mówiła inna osoba.
Za prowadzenie pojazdu bez uprawnień grozi grzywna od 1,5 tys. do 30 tys. zł. W przypadku uznania winy sąd musi też orzec zakaz prowadzenia pojazdów na okres od sześciu miesięcy do 3 lat. Kolejny termin rozprawy wyznaczono na 2 lipca.