Gorąco wokół wizyty Trumpa. Doszło do przepychanek
Za kulisami spotkania Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem w Pekinie doszło do kilku ostrych konfrontacji z udziałem amerykańskich i chińskich urzędników. Jak opisuje New York Post napięcia dotyczyły m.in. pracy mediów, ochrony Secret Service i przemieszczania się dziennikarzy.
Najważniejsze informacje
- Podczas szczytu Trump-Xi w Pekinie miało dojść do kilku przepychanek i głośnych sporów tuż poza kadrem.
- Amerykańscy reporterzy mieli ograniczany dostęp m.in. do łazienek, konfiskowano im też butelki z wodą.
- W jednym z punktów zapalnych chińscy urzędnicy nie chcieli wpuścić agenta Secret Service z bronią do strefy zabezpieczonej.
Według relacji New York Post kulisy spotkania Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem w Pekinie były bardzo napięte. Jak opisuje portal, podczas wizyty dochodziło nie tylko do sporów słownych, ale także do fizycznych przepychanek między przedstawicielami obu stron. Sytuacja miała być nerwowa szczególnie za kulisami wydarzenia.
Amerykańscy dziennikarze mieli podlegać restrykcjom, w tym ograniczonemu dostępowi do łazienek, a także konfiskacie butelek z wodą. Jednocześnie nie zapewniono im innego nawodnienia, mimo słonecznej pogody i temperatur przekraczających 27°C.
Według relacji grupa chińskich reporterów zachowała się bardzo agresywnie i wtargnęła na spotkanie Trump–Xi bez zgody. W trakcie zamieszania doszło do groźnej sytuacji – jeden z członków zespołu przygotowawczego Białego Domu został powalony na ziemię, a następnie podeptany. Poszkodowany miał siniaki i był wyraźnie wstrząśnięty.
Do Portu Polska z prędkością 350 km/h. Chińczycy już mają taką kolej
Całe zdarzenie wywołało duże oburzenie. Amerykańscy współpracownicy ostro protestowali przeciwko zachowaniu chińskich mediów, podkreślając, że doszło do naruszenia zasad bezpieczeństwa i organizacji spotkania.
Kolejne napięcia pojawiły się podczas popołudniowej wizyty w Świątyni Nieba. Według New York Post chińscy urzędnicy nie chcieli wpuścić do strefy ochronnej agenta Secret Service, który towarzyszył amerykańskim dziennikarzom. Powodem była broń palna, którą miał przy sobie.
Amerykańska delegacja i reporterzy odmówili dalszego przejścia bez ochrony. W tym czasie strona chińska nalegała, aby agent oddał broń. Po około 30 minutach opóźnienia i licznych sporach znaleziono rozwiązanie. Do środka wszedł inny agent Secret Service. To on wprowadził dziennikarzy, a pierwszy agent został na zewnątrz.
Po wykonaniu zdjęć Donald Trump i Xi Jinping kontynuowali zwiedzanie. W tym czasie amerykańscy reporterzy zostali zaprowadzeni do osobnego pomieszczenia i zamknięci.
Kiedy nadszedł moment wyjazdu, pojawił się kolejny problem. Chińscy urzędnicy nie chcieli pozwolić dziennikarzom dołączyć do prezydenckiej kolumny. To wywołało kolejne głośne sprzeczki między obiema stronami.
Kontrola w Chinach podczas wizyty Trumpa
W Pekinie duży nacisk kładzie się na bezpieczeństwo i kontrolę informacji. Jak opisuje NYPost, kamery monitoringu są tam bardzo powszechne – można je zobaczyć na latarniach, skrzyżowaniach i sygnalizatorach. Dzięki temu miasto jest niemal cały czas obserwowane.
Z kolei podczas dwudniowego szczytu z udziałem Donalda Trumpa wprowadzono dodatkowe środki ostrożności. Ze względu na ryzyko ataków hakerskich jemu, jego współpracownikom oraz dziennikarzom zalecono korzystanie z telefonów jednorazowych i tymczasowych adresów e-mail.
Prezydent Trump przybył w środę do Pekinu po raz pierwszy od 2017 r. Na lotnisku nie powitał go przewodniczący Xi Jinping, a wiceprezydent Han Zheng, ambasadorzy oraz wysocy urzędnicy ds. zagranicznych. Spotkanie obu przywódców odbyło się w Wielkiej Hali Ludowej.
Trump przybył na pokładzie Air Force One w otoczeniu gwiazd, w tym Elona Muska, najbogatszego człowieka na świecie i prezesa Tesli i SpaceX, a także prezesa firmy Nvidia, Jensena Huanga, którego firma produkująca układy AI jest największą na świecie firmą pod względem kapitalizacji rynkowej. Na miejscu byli też sekretarz stanu Marco Rubio, minister finansów Scott Bessent szef Pentagonu Pete Hegseth.