Śmierć 13-letniej Wiktorii w Wielkopolsce. Prokuratura: podejrzany 14-latek
W sprawie śmierci 13-letniej Wiktorii z niewielkiej miejscowości w Wielkopolsce prokuratura wskazuje na 14-latka (dziś 15-latka), który decyzją sądu rodzinnego trafił do schroniska dla nieletnich. Jak pokazano w reportażu "Uwaga!" TVN, śledczy początkowo brali pod uwagę samobójstwo dziewczyny, ale po sekcji zwłok pojawiły się wątpliwości co do udziału osób trzecich.
Rodzice Wiktorii przekazali w rozmowie z "Uwagą!", że od ponad roku nie potrafią wrócić do normalności po stracie jedynej córki. Matka dziewczynki przyznała, że przez wiele miesięcy nie mogła się pozbierać, a mimo regularnej pomocy psychologa i leków nadal ma problemy ze snem.
Śmierć 13-letniej Wiktorii w Wielkopolsce. Prokuratura: podejrzany 14-latek
Jak dowiadujemy się w reportażu, tragedia rozegrała się 3 marca ubiegłego roku. Wiktoria opuściła dom późnym popołudniem, by spotkać się ze znajomym. Gdy nie wróciła do wieczora, rodzina zawiadomiła bliskich i sąsiadów, a po kilku godzinach poszukiwań ciało dziewczynki znaleziono w pobliskim lesie.
Leżała przywiązana jak pies do drzewa. Ona nie była powieszona, tylko leżała - podkreślała matka Wiktorii.
Rodzice od początku nie zgadzali się z wersją, że ich córka mogła targnąć się na własne życie. Reporter programu Tomasz Patora zwracał uwagę, że miejsce zdarzenia już na pierwszy rzut oka nie przypominało typowego samobójstwa.
Pętla była bardzo luźno owinięta wokół szyi, a z drugiej strony sznur był przyczepiony do niezwykle cienkiej brzozy - relacjonował w "Uwadze!" TVN Tomasz Patora.
Rodzice wskazywali też na zachowanie córki w dniu, w którym zginęła. Ojciec opowiadał, że Wiktoria miała być wtedy w dobrym nastroju, m.in. cieszyła się z nowego konta w banku i zakupów. Według rodziców nie zostawiła żadnego pożegnania, co dodatkowo wzmacniało ich przekonanie, że nie doszło do samobójstwa.
Policja i sekcja zwłok: pojawiły się wątpliwości. Jednak nie samobójstwo?
Jak przekazano w materiale TVN, wątpliwości co do przyczyn śmierci pojawiły się po analizie okoliczności i po sekcji zwłok. Andrzej Borowiak, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu, mówił, że nie było jasnych powodów, dla których 13-latka miałaby odebrać sobie życie, dlatego policja zawiadomiła Prokuraturę Okręgową w Poznaniu.
Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu informował w "Uwadze!" TVN, że biegła oceniła, iż nie można wykluczyć udziału osób trzecich w mechanizmie śmierci dziecka. Prokuratura wskazała też na nieletniego, który ma mieć związek ze śmiercią dziewczynki.
Kim jest 14-latek i co ustalili śledczy
Według informacji przedstawionych w reportażu, podejrzewany to Aleksander S., mieszkaniec tej samej wsi. Wiktoria znała go oraz jego nieco starszego brata. Po 15 miesiącach od tragedii śledczy uznali, że to właśnie z nim spotkała się tego dnia 13-latka.
Prokuratura przekazała dla "Uwagi!", że chłopiec, który w chwili śmierci Wiktorii miał 14 lat, a obecnie ma 15, przebywa w schronisku dla nieletnich na mocy decyzji sądu rodzinnego. Ma to związek z podejrzeniem, że może odpowiadać za czyn kwalifikowany jako zabójstwo.
W materiale "Uwaga!" TVN pojawiła się informacja, że śledczy wiążą podejrzanego z uduszeniem Wiktorii, a następnie z próbą upozorowania samobójstwa. Reporter programu mówił też, że nastolatek nie składa wyjaśnień w sprawie przebiegu spotkania. Policjanci brali pod uwagę, że bezpośrednim tłem zdarzenia mógł być konflikt między nastolatkami, a jako jedną z hipotez wskazywano odrzucone uczucie. Rodzice Wiktorii również wspominali, że córka sygnalizowała, iż chłopak mógł żywić do niej sympatię, której ona nie odwzajemniała.
Prokuratura i reporter programu podawali, że na pętli znalezionej na szyi dziewczynki ujawniono DNA Olka.
Wątek telefonu i możliwe utrudnianie postępowania
W reportażu przedstawiono również ustalenia dotyczące działań śledczych wokół smartfonów braci S. Według informacji programu, policjanci mieli podejrzewać, że komórki mogą zawierać istotne dowody, dlatego domagali się ich wydania. W materiale wskazano, że matka chłopców przekazała inne telefony niż te poszukiwane.
Prokurator Łukasz Wawrzyniak potwierdzał w reportażu, że doszło do sytuacji, w której długo szukano właściwego telefonu należącego do nastolatka, a ostatecznie urządzenie miało zostać zniszczone. Prokuratura zapowiadała, że będzie rozstrzygać, czy w tym wątku nie doszło do czynu zabronionego związanego z utrudnianiem postępowania.
Co dalej ze sprawą śmierci Wiktorii? To rozstrzygnie sąd
Prokuratura podkreślała w "Uwadze!", że to nie zamyka postępowania. Sąd musi ocenić, czy nieletni rzeczywiście ma związek ze śmiercią Wiktorii i czy będzie odpowiadał za czyn kwalifikowany jako zabójstwo. Jak mówił prokurator Wawrzyniak w materiale TVN, na obecnym etapie nie ma informacji wskazujących, by w zdarzeniu brały udział inne osoby, w tym pełnoletnie.
Według reportażu po zatrzymaniu Olka jego bliscy wycofali się z życia lokalnej społeczności. Nie podjęli też rozmowy z dziennikarzami "Uwagi!".