Najważniejsze informacje
- Jurij Fedorenko napisał, że Władimir Putin miał usłyszeć o ryzyku wyczerpania zasobów rosyjskiej gospodarki na dalsze prowadzenie wojny.
- Dowódca powołał się na raport kremlowskich analityków kierowanych przez doradcę Putina Maksyma Oreszkina.
- Fedorenko wskazał m.in. wypłaty gotówki z banków (ok. 1,3 bln rubli w lipcu) i opisał scenariusze sięgania po pieniądze społeczeństwa i biznesu.
Rosyjska gospodarka może zbliżać się do granicy swoich możliwości. Wojna przeciwko Ukrainie pochłania ogromne pieniądze, ludzi i sprzęt. Według ukraińskiego dowódcy Jurija Fedorenki na Kremlu miał powstać raport, z którego wynika, że Rosji zaczyna brakować zasobów potrzebnych do dalszego prowadzenia wojny.
Informację przekazał Fedorenko w mediach społecznościowych. Jak twierdzi, dokument przygotowany dla rosyjskich władz ma pokazywać coraz trudniejszą sytuację gospodarczą kraju. Jego zdaniem Rosja wykorzystuje zasoby w tempie, którego nie będzie w stanie utrzymywać bez końca.
WIDEOŚmiertelny wypadek w Krakowie. Kierowca doprowadzony do prokuratury
Od początku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę Rosja przestawiła znaczną część gospodarki na potrzeby wojny. Państwo wydaje ogromne środki na produkcję broni, amunicji, sprzętu wojskowego oraz wypłaty dla żołnierzy.
Taki model pozwolił Moskwie przez długi czas utrzymywać wysokie tempo działań na froncie. Jednocześnie wojna coraz mocniej obciąża rosyjskie finanse i przemysł. Produkcja na potrzeby armii wymaga nie tylko pieniędzy, ale również pracowników, surowców i nowoczesnych technologii.
Według Jurija Fedorenki właśnie te zasoby mogą stawać się dla Rosji coraz większym problemem.
Błotnemu carowi oficjalnie zameldowano: pieniędzy na wojnę nie ma - napisał Fedorenko na Facebooku, dodając, że w przekazie miały paść bardziej zawoalowane sformułowania o "wyczerpaniu zasobów".
Co może oznaczać "tworzenie warunków" dla społeczeństwa i firm?
Fedorenko wymienił przykłady działań, które - jak twierdzi - mogą kryć się pod hasłem "tworzenia warunków": zamrożenie depozytów bankowych, wypłacanie części wynagrodzeń w obligacjach czy inne mechanizmy przymusowego finansowania państwa. W przypadku biznesu opisał twardszy wariant: państwowe przejmowanie majątku, nacjonalizację oraz zmianę właścicieli na korzyść wybranych grup.
Dowódca dodał, że zarówno rosyjscy obywatele, jak i zamożne grupy w Rosji mają przygotowywać się na takie scenariusze. Jako przykład przytoczył dane, według których w lipcu "zwykli" deponenci mieli wypłacić z rosyjskich banków gotówkę w wysokości odpowiadającej dwóm rocznym budżetom obwodu moskiewskiego, czyli ok. 1,3 bln rubli.
W Rosji znów wraca hasło "Czarny sierpień". Dziennikarz CNN Nathan Hodge przypominał, że końcówka tego miesiąca w ostatnich dekadach często przynosiła Rosji poważne kryzysy. Tym razem w tle jest wojna w Ukrainie, problemy z benzyną, pożary zakładów i magazynów oraz niewielkie postępy rosyjskiej armii.
Do problemów odniósł się także Władimir Putin. Przyznał, że ukraińskie ataki powodują szkody, ale przekonywał, że nie będą one miały krytycznych skutków dla kraju. Jednocześnie zaznaczył, że część infrastruktury logistycznej i magazynowej wymaga odbudowy. Gospodarka Rosji – jak mówił – rozwija się obecnie "skromnie, ale pozytywnie".