Najważniejsze informacje
- Według "The Telegraph" Rosja ma planować sabotaże tak, by nie doprowadzić do uruchomienia art. 5 NATO.
- Do zadań mają być rekrutowani przestępcy, a zlecenia i płatności mają przechodzić przez komunikatory i kryptowaluty.
- W ostatnich tygodniach opisywano m.in. pożar w Estonii oraz wybuchy w zakładach zbrojeniowych w Bułgarii i we Włoszech.
Jak podaje PAP, powołując się na ustalenia brytyjskiego dziennika "The Telegraph", zachodnie służby wywiadowcze oceniają, że Rosja nasiliła działania sabotażowe w Europie. Cel mają stanowić przede wszystkim zakłady zbrojeniowe i elementy łańcuchów dostaw uzbrojenia dla Ukrainy.
"The Telegraph" podał, że działania mają być kalibrowane tak, by nie przekraczały progu, który mógłby uruchomić art. 5 NATO o kolektywnej obronie. W tle ma być także próba podsycania napięć między sojusznikami i osłabiania poparcia dla Ukrainy.
WIDEOPrzesmyk suwalski celem Rosji? "Systemowo są zdolni do tego"
Jak opisuje brytyjska gazeta, rosyjskie służby mają rekrutować do takich operacji osoby powiązane z lokalnymi grupami przestępczymi. Zlecenia mają trafiać do wykonawców przez komunikatory, w tym Telegram, a wynagrodzenie ma być wypłacane w kryptowalutach.
Pożary i wybuchy w Europie: Estonia, Czechy, Bułgaria, Włochy
W ostatnich dniach łotewskie służby zatrzymały trzech obywateli Łotwy podejrzewanych o podpalenie obiektu należącego do estońskiej firmy Milrem Robotics. Przedsiębiorstwo z Tallina produkuje m.in. bezzałogowe systemy wykorzystywane przez Ukrainę. Pożar wybuchł w nocy z 14 na 15 sierpnia. Estoński premier Kristen Michal przekazał, że śledczy sprawdzają, czy zdarzenie było aktem sabotażu i czy za jego organizacją mogła stać Rosja.
Pożar w Estonii wpisano w serię podejrzanych lub potwierdzonych incydentów w państwach NATO, wymierzonych w dostawy sprzętu dla Ukrainy. "The Telegraph" przypomniał m.in. pożar czeskiej fabryki produkującej drony i sprzęt termowizyjny oraz wybuch 10 sierpnia w zakładzie bułgarskiego koncernu EMKO, a także kolejny wybuch trzy dni później w firmie KNDS Ammo Italy pod Rzymem.
W tekście zwrócono też uwagę na różnice w podejściu państw NATO do przypisywania odpowiedzialności za takie zdarzenia. Wschodni członkowie Sojuszu, w tym Polska i kraje bałtyckie, częściej wskazują na Rosję, podczas gdy część państw Europy Zachodniej, jak Włochy i Niemcy, ma podchodzić do takich ocen ostrożniej z obawy przed eskalacją.