Sprawa została potraktowana poważnie. Do mieszkańców kierowano apele o ostrożność, a służby rozpoczęły sprawdzanie doniesień. Jak poinformowało TVP Warszawa, policjanci w pierwszej kolejności ustalili, kto jest autorem fotografii, która wywołała zamieszanie.
Wkrótce okazało się, że przynajmniej w przypadku zdjęcia krążącego w sieci nie było mowy o prawdziwym zwierzęciu. Autor fotografii przyznał, że obraz został przez niego wygenerowany lub zmodyfikowany przy pomocy sztucznej inteligencji.
To jednak nie oznaczało końca historii. – Policja bada, czy doszło do popełnienia przestępstwa – przekazał TVP Warszawa nadkom. Tomasz Żerański, rzecznik prasowy KMP w Ostrołęce.
Kolejne zgłoszenie pod Pułtuskiem
Niedługo później pojawiło się kolejne zgłoszenie dotyczące dużego kota. Tym razem zwierzę miało zostać zauważone w rejonie Stawinogi w gminie Zatory, w powiecie pułtuskim. Świadek twierdził, że na polu w pobliżu lasu widział zwierzę przypominające pumę. Policjanci wraz ze strażakami rozpoczęli poszukiwania, które trwały do późnego wieczora.
Służby nie wykluczały wówczas, że obserwacja może mieć związek z wcześniejszymi zgłoszeniami o dużym kocie pojawiającym się w różnych miejscach północnego Mazowsza. Nie udało się jednak potwierdzić, że chodzi o pumę.
Tym razem była to zwykła kotka
Jeszcze bardziej zaskakujący okazał się finał innego zgłoszenia z okolic Pułtuska. Jak informuje TVP Warszawa, zwierzę, które z daleka mogło przypominać egzotycznego drapieżnika, po dokładniejszym sprawdzeniu okazało się... po prostu dużym kotem.