Puma na Dolnym Śląsku. Zamkną las? Nadleśniczy zdecydował

W lasach w okolicach Zagórza Śląskiego zaobserwowano zwierzę do złudzenia przypominające pumę. Jego obecność została potwierdzona przez Nadleśnictwo Świdnica dzięki zdjęciu z fotopułapki. Podczas środowej konferencji prasowej nadleśniczy Jerzy Zemlik mówił o działaniach prowadzonych w lesie i przypomniał, jak zachować się w przypadku spotkania z dużym drapieżnikiem.

Puma w lasach pod Zagórzem ŚląskimPuma w lasach pod Zagórzem Śląskim
Źródło zdjęć: © Facebook | Nadleśnictwo Świdnica
Danuta Pałęga

Jeszcze niedawno informacje o dużym drapieżniku pojawiającym się w okolicach Zagórza Śląskiego i Michałkowej były jedynie zgłoszeniami. Teraz leśnicy dysponują zdjęciem z fotopułapki. Fotografia została wykonana na terenie Nadleśnictwa Świdnica, w rejonie między Lutomią Górną a Michałkową.

Dla wielu z nas informacja ta początkowo brzmiała jak żart, brakowało bowiem zdjęcia lub nagrania potwierdzającego obecność tego niezwykłego drapieżnika. Teraz mamy jednak konkretny dowód – przekazali leśnicy.

Nadleśniczy o spotkaniu z drapieżnikiem

Podczas konferencji prasowej nadleśniczy Jerzy Zemlik przypomniał, co należy zrobić w przypadku spotkania z dużym drapieżnikiem w lesie lub na otwartej przestrzeni.

W przypadku zaistnienia takiej sytuacji, że ktoś w lesie, w przestrzeni otwartej spotka się z takim zwierzęciem, powinien chronologicznie zachować się następująco. Powinien zachować ciszę, oddalić się od tego miejsca, a następnie wykonać telefon pod numer 112, informujący o tym zdarzeniu – mówił Zemlik.

Jak dodał, po otrzymaniu takiego zgłoszenia odpowiednie służby zajmą się sprawą.

Las nie zostanie zamknięty

Nadleśniczy zaznaczył, że choć decyzja o zamknięciu lasu leży w kompetencji nadleśniczego, na razie nie ma takiej decyzji. – My tego lasu nie zamykamy, ograniczamy się do informacji, że takie zjawisko, takie niebezpieczeństwo może wystąpić – powiedział Jerzy Zemlik.

Leśnicy chcą przede wszystkim, aby osoby przebywające w lesie były świadome możliwości spotkania ze zwierzęciem i wiedziały, jak się zachować.

Leśnicy wykorzystują fotopułapki, drony i termowizję

Nadleśnictwo monitoruje teren w ramach bieżących działań. Jak wyjaśnił Zemlik, pracownicy terenowi obserwują możliwość pojawienia się zwierzęcia, jednak obszar, który mają pod kontrolą, jest bardzo rozległy.

Pracowników takich stricte terenowych mamy około trzydziestu osób, a powierzchni lasów, którymi administrujemy, jest osiemnaście tysięcy hektarów – wskazał nadleśniczy.

Do monitorowania wykorzystywane są nie tylko patrole naziemne. Leśnicy korzystają również z kamer i fotopułapek, a także dronów wyposażonych w urządzenia termowizyjne.

Wybrane dla Ciebie