Alarm na południe od Kielc. Wojsko przeszukiwało teren

We wtorek wieczorem wojsko i służby przeczesywały okolice na południe od Kielc. Działania poszukiwawcze nie potwierdziły wystąpienia incydentu lotniczego – wskazano w komunikacie DORSZ, cytowanym przez Polska Agencję Prasową.

Poszukiwania po zgłoszeniu — zdjęcie ilustracyjnePoszukiwania po zgłoszeniu — zdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © Getty Images | 2022 Anadolu Agency
Anna Wajs-Wiejacka

Najważniejsze informacje

  • Wojsko uruchomiło poszukiwania po sygnale o możliwym zdarzeniu lotniczym na południe od Kielc.
  • Lotniczy Zespół Poszukiwawczo-Ratowniczy prowadził działania przez ok. 2,5 godziny.
  • Policja i PSP nie odnalazły żadnych śladów upadku statku powietrznego.

Wieczorem, we wtorek, służby otrzymały informację o możliwym zdarzeniu lotniczym w woj. świętokrzyskim. Jak podaje PAP, sygnał trafił do Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych za pośrednictwem Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Na miejsce skierowano wojskowy śmigłowiec Lotniczego Zespołu Poszukiwawczo-Ratowniczego. W działania zaangażowano też policję i Państwową Straż Pożarną.

Dowództwo operacyjne przekazało w komunikacie, że na południe od Kielc pracował śmigłowiec LZPR. Poszukiwania trwały niemal dwie i pół godziny i obejmowały rejon wskazany w zgłoszeniu. Celem było sprawdzenie, czy doszło do rozbicia statku powietrznego. Po weryfikacji wszystkie służby zgodnie oceniły, że nie ma potwierdzenia takiego zdarzenia.

Na starcie interwencji był sygnał o możliwym upadku obiektu. Asp. Maciej Ślusarczyk z Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach powiedział PAP, że zgłoszenie przyszło od mieszkanki powiatu pińczowskiego. Według relacji, kobieta miała widzieć przelatujący obiekt, który mógł spaść na ziemię. Policjanci sprawdzili pogranicze powiatów pińczowskiego i kieleckiego.

Rosja wysłała drony na granice z Polską. Nasze wojsko było gotowe

Nie odnaleziono żadnego obiektu, uszkodzeń ani dowodów potwierdzających treść zgłoszenia - powiedział asp. Maciej Ślusarczyk z Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach.

Wspólna akcja wojska, policji i PSP pokazała, że służby reagują na podobne sygnały priorytetowo, wysyłając na miejsce wyspecjalizowane zespoły. Tym razem interwencja ograniczyła się do sprawdzenia terenu, a jej finał był uspokajający: brak incydentu, brak zagrożenia. DORSZ i policja nie wskazały potrzeby dalszych czynności w tej sprawie.

Wybrane dla Ciebie