Amerykanie nie żyją. Burza w USA. Tak chroniono obiekt
CNN podał, że amerykańscy żołnierze zginęli w wyniku ataku dronowego na swoje prowizoryczne biuro w Kuwejcie. CBS News, powołując się na trzech urzędników wojskowych mających wiedzę na temat uderzenia Iranu podaje, że obiekt nie był odpowiednio zabezpieczony.
Już sześciu żołnierzy amerykańskich zginęło w podczas operacji "Epicka Furia" prowadzonej przeciwko Iranowi. Informację potwierdziło w poniedziałek, 2 marca Dowództwo Centralne USA (CENTCOM).
CBS News, potwierdzając wcześniejsze informacje CNN donosi, że Amerykanie zginęli w wyniku ataku dronowego na taktyczne centrum operacyjne w porcie Shuaiba w Kuwejcie, gdzie znajdują się obiekty wojskowe Stanów Zjednoczonych. Sekretarz obrony Pete Hegseth powiedział, że atak został przeprowadzony przy użyciu irańskiej broni, która przedostała się przez obronę powietrzną oraz umocnienia centrum operacyjnego.
Masz obronę powietrzną, dużo nadlatujących pocisków i większość z nich udaje się zestrzelić. Od czasu do czasu zdarza się ten jeden, który się przedostaje. W tym konkretnym przypadku trafił w taktyczne centrum operacyjne, które było umocnione, ale to bardzo potężna broń - mówił Hegseth podczas konferencji w Pentagonie.
W rozmowie z CBS News trzech urzędników wojskowych, którzy mają wiedzę na temat ataku Iranu, poddało w wątpliwość stwierdzenie, że budynek był odpowiednio zabezpieczony. Amerykańska stacja podaje, że "centrum operacyjne było w rzeczywistości potrójną przyczepą przekształconą w przestrzeń biurową". Jedynymi zabezpieczeniami dla biura były tzw. T-Walle. To wysokie na 12 stóp (ponad 3,5 metra) betonowe bloki, które są używane do ochrony personelu wojskowego przed eksplozjami, atakami rakietowymi i odłamkami. Jednak zdaniem informatorów CBS News nie były wystarczające do tego, by ochronić żołnierzy przed atakiem dronowym z powietrza.
Urzędnicy uważają również, że wcześniej prowadzono dyskusje na temat tego, czy centrum operacyjne w Kuwejcie w ogóle powinno być wykorzystywane, ponieważ znajdowało się w nim "zbyt wielu amerykańskich żołnierzy" i było to miejsce "nie do obrony". Według anonimowych urzędników do ataku w Kuwejcie wykorzystano drona Shahed-136. Po wybuchu maszyny obiekt stanął w ogniu, dlatego trudno było dotrzeć do ciał niektórych ofiar.
Dodatkowo, według dwóch źródeł CBS News, w porcie Shuaiba nie było amerykańskiego systemu obrony przeciwko rakietom, artylerii i moździerzom, który mógłby zestrzeliwać nadlatujące drony. Nie wiadomo, czy Kuwejt skorzystał ze swoich systemów przechwytujących.
CBS News podaje również, że "zgłaszano zapotrzebowanie na dodatkowe środki do zwalczania dronów, jednak nigdy ich nie dostarczono". - W zasadzie nie mieliśmy żadnych zdolności do zwalczania dronów - powiedział anonimowy wojskowy w rozmowie ze stacją. Pentagon nie odniósł się bezpośrednio do sprawy, odsyłając jedynie do wcześniejszych komunikatów o śmierci żołnierzy.