Ujawniają straty Iranu. Izraelczycy podali liczby
Od początku operacji w Iranie miało zginąć od 1 tys. do 1,5 tys. członków Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) oraz irańskich sił bezpieczeństwa - informuje "The Jerusalem Post". Kluczowe miały się okazać działania wywiadu, dzięki któremu udało się uzyskać efekt zaskoczenia.
"The Jerusalem Post" powołuje się na informacje z własnych źródeł. Jak czytamy, od sobotniego ataku na Iran miało zginąć od 1 tys. do 1,5 tys. członków Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) oraz irańskich sił bezpieczeństwa.
Portal przypomina, że od początku operacji "Ryk Lwa" oraz wspólnej amerykańskiej kampanii pod kryptonimem "Epicka Furia", atakowano obiekty należące do IRGC, milicji Basidż oraz budynki rządowe.
"Jerusalem Post" podkreśla rolę wywiadu w działaniach. W poniedziałek szef Dyrekcji Wywiadu Sił Obronnych Izraela, gen. dyw. Szlomi Binder, przeprowadził w poniedziałek ocenę wywiadowczą z innymi wysokimi rangą oficerami.
Zdołaliśmy taktycznie ich zaskoczyć, rozpoczynając działania o nieoczekiwanej porze i zastając naszych wrogów w trakcie zgromadzeń. W ciągu 40 sekund wyeliminowaliśmy ponad 40 najważniejszych osób w Iranie… i to jeszcze nie koniec. Patrząc na ostatnie dwa lata wojny, uważam, że wysyłamy naszym wrogom bardzo jasny sygnał: nie ma miejsca, w którym byśmy ich nie znaleźli - przekazał Binder.
W poniedziałek (2 marca) siły izraelskie uderzały na Teheran, koncentrując się na bazach irańskich służb bezpieczeństwa, a także instalacjach Basidżu i IRGC. Oprócz tego Izrael atakował cele w Libanie - siedzibie organizacji terrorystycznej Hezbollah.
Przypomnijmy, że wśród osób, które zginęły w wyniku ataków na Iran, są Ali Chamenei, najwyższy przywódca Iranu, dowódca armii Mohammad Pakpur czy Ali Szamchani, były sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego.