Atak dronów na szkołę. Rosja oskarża Ukrainę. "Potworna zbrodnia"
Co najmniej cztery osoby zginęły, a ponad 30 zostało rannych po ataku dronów na szkołę i akademik w Starobielsku w okupowanej części obwodu ługańskiego na wschodzie Ukrainy - informuje "Moscow Times". Rosja oskarża Ukrainę. Rzecznik Kremla mówi o "potwornej zbrodni".
Wiele informacji, które przekazują rosyjskie media i przedstawiciele władzy, prawdopodobnie nie jest prawdziwych. Takie doniesienia mogą być elementem wojny informacyjnej ze strony Federacji Rosyjskiej.
Wspierane przez Kreml władze okupowanego terytorium podały, że celem ataku była uczelnia - Starobielska Szkoła Zawodowa oraz jej akademik w centrum Starobielska. Według tych doniesień w momencie uderzenia w budynkach przebywały dziesiątki studentów i wykładowców - podaje "Moscow Times".
Leonid Pasecznyk, mianowany przez Rosję przywódca samozwańczej Ługańskiej Republiki Ludowej, poinformował w serwisie Telegram o liczbie poszkodowanych i działaniach służb. - 35 osób odniosło obrażenia i obecnie otrzymuje niezbędną opiekę medyczną - cytuje serwis wpis przywódcy. Władze przekonują, że pod gruzami mogą znajdować się dzieci.
Według "Moscow Times", na wschodzie Ukrainy zginęły co najmniej cztery osoby, a ponad 30 zostało rannych. W momencie ataku na miejscu miało przebywać 86 nastolatków w wieku od 14 do 18 lat.
Komitet Śledczy Rosji oświadczył, że Ukraina miała użyć łącznie czterech dronów skierowanych na politechnikę. Po ataku organy ścigania wszczęły postępowanie w sprawie terroryzmu.
Ukraina nie skomentowała doniesień o uderzeniu. Starobielsk pozostaje pod kontrolą Rosji od marca 2022 r. - To potworna zbrodnia. To kolejna zbrodnia reżimu w Kijowie – atak na placówkę edukacyjną, w której uczą się dzieci i młodzież. Osoby odpowiedzialne za tę zbrodnię muszą zostać ukarane - cytuje RIA Novosti rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa.
Ambasador Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rodion Miroshnik podkreślił, że atak był celowy i że w pobliżu uczelni nie ma żadnych obiektów wojskowych.